W czasie ostatniej wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: "Ojcze Święty, proszę nie tylko za nimi, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie, aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich".

 

Jezus ma ogromne pragnienie jedności między nami: jedności w małżeństwach, rodzinach, wspólnotach, parafiach. Abyśmy trwali w Nim, a On w nas. Ta jedność ma być źródłem wiary dla innych, ma świadczyć o miłości Boga do nas.

Aby budować tę jedność, musimy opierać się na Jezusie: przyjąć miłość Boga i postępować zgodnie z nią. Trzeba zostawić nam pychę, zazdrość, żądze i z pokorą otworzyć się na działanie Ducha Bożego: Ducha miłości, jedności.

Zobaczcie, jak łatwo burzy się tą jedność, gdy zabraknie nam miłości do drugiego człowieka, gdy próbujemy działać po swojemu, albo tylko dla siebie. Wtedy nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zwrócić się do Jezusa, który ma tak ogromne pragnienie jedności wśród nas: Jezu, co mam uczynić? Jak mam się zachować? Co Ty byś uczynił w tej sytuacji?