Gdy Jezus i uczniowie Jego się przeprawili, przypłynęli do ziemi Genezaret i przybili do brzegu. Skoro wysiedli z łodzi, zaraz Go rozpoznano. Ludzie biegali po całej owej okolicy i zaczęli znosić na noszach chorych tam, gdzie jak słyszeli, przebywa. I gdziekolwiek wchodził do wsi, do miast czy osad, kładli chorych na otwartych miejscach i prosili Go, żeby ci choć frędzli u Jego płaszcza mogli dotknąć. A wszyscy, którzy się Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie.

 

Żyjemy w czasach, w których dużo się mówi o dotyku, często o tym złym, dlatego tym bardziej cieszę się, że papież Franciszek tak wiele mówi o czułości. Nikt z nas nie przeżyłby przecież bez ciepła, które płynie z gestu pełnego miłości. To dotyczy tak tych najmłodszych, co widać po naturalnym geście przytulenia, jak i tych starszych.

Bóg pragnie byśmy bez lęku przychodzili do Niego, dotykali Jego – Słowa, Ciała, ale może jeszcze bardziej to On pragnie dotknąć nas. Ta sytuacja wymaga jeszcze więcej zaufania, jeszcze głębszego otwarcia z naszej strony. Czy jestem na to gotowy?