Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: "Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie". Lecz On im odpowiedział: "Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?" Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

 

Jakże trafna i wielka jest mądrość naszej Matki – Kościoła, który na święto św. Stanisława Kostki daje nam pod rozwagę fragment Ewangelii traktujący o odnalezieniu Jezusa w świątyni. Cała ta historia widziana z perspektywy dzisiejszego Patrona może być nazwana: dojrzałą mądrością.

Owa dojrzała mądrość, to religijne wychowanie, które nakazuje pielgrzymowanie Świętej Rodzinie do Jerozolimy. Dojrzałość, to spędzony tam czas na modlitwie i składanie przepisanej Prawem ofiary. Dojrzałość to także niepokój i zatroskanie Maryi, gdy tylko spostrzegła, że pośród wracających pielgrzymów nie ma Jej Syna.

Dojrzałość przejawia się w poszukiwaniu, pytaniu wszystkich o Syna, a nade wszystko w „bólu serca” z jakim Józef i Maryja szukali Go. 

Dojrzałość to wysłuchanie Syna, który usprawiedliwił swą decyzję, to powrót do Nazaretu, to wreszcie rozważanie, kontemplacja tego wydarzenia i zasłyszanych słów przez Maryję. Wreszcie mądrość tę wprost podkreśla Ewangelista, mówiąc, że Syn Boży wzrastał w łasce i mądrości, w latach oraz w łasce u Boga i ludzi.

Jednym słowem przebija z tego całego tekstu dojrzała mądrość wszystkich bohaterów tego wydarzenia.

Patrząc na życie św. Stanisława Kostki możemy stwierdzić dokładnie to samo! Mimo młodego wieku widać w jego decyzjach życiowych dojrzałą mądrość. 

Tak wychowany w domu rodzinnym, że wybiera to, co ważniejsze i cenniejsze w życiu, że zawsze jest w tym i tam, gdzie widział go Bóg. Posłany do szkoły, czując powołanie zakonne, decyduje się na wyprawę do Rzymu, wbrew wszystkiemu i wszystkim, bo wie, że ma być tam, gdzie prowadzi go jego sumienie, jego serce, gdzie chce go mieć Bóg Ojciec. Zapewne wielki był ból serca rodziców i brata, który miał się nim opiekować. A Stanisław wzrastał w nowicjacie jezuickim w Rzymie w gorliwości, w umiłowaniu Towarzystwa Jezusowego. 

Ileż podobieństw do dzisiejszej perykopy! A wszystko to w tym celu, abyśmy także i my we wszystkim za wzorem dwunastoletniego Jezusa i św. Stanisława byli dojrzali mądrością w naszej wierze, w naszych życiowych decyzjach.