Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać. I dodał: Syn Człowieczy jest panem szabatu.

 

Nasz Pan, Jezus Chrystus w pewien szabat przechodził pośród pól zboża. To jego przejście najlepiej ukazuje Psalm 65. Nawiedziłeś i napoiłeś ziemię..., tam, gdzie przejdziesz, wzbudzasz świeżą zieleń. Łąki odziewają się stadami, a doliny okrywają się zbożem. Wybuchają radosnym śpiewem. Pojawienie się Jezusa w naszym życiu sprawia, że wybucha ono na nowo. Bo to w Nim Bóg nam błogosławi i rozjaśnia nad nami swoje oblicze.

Uczniowie zrywający kłosy karmią się sami/samym(?) Chrystusem - Eucharystią. Ich gest przypomina nam pewną interpretację Ojców Kościoła, którzy porównywali pole do Pisma Świętego, plewy do litery, a ziarno do Chrystusa. Dlatego trzeba troskliwej i cierpliwej pracy nad literą, aby móc karmić się słowem życia. Szabat został nam dany, ale nie zawsze potrafimy łuskać go i jeść, zrozumieć go i żyć nim.

Tymi, którzy zachowują szabat i oczekują go, są faryzeusze. Nie wiedzą oni jednak, że on już nadszedł. Powodem ich niewiedzy jest  zatwardziałość serca i przywiązanie do prawa. Są oni zaangażowani tak mocno w poszukiwanie Boga, że nie pozwalają, aby On ich odnalazł. Nie wiedzą, że to sam Bóg przerwał dzielącą nas odległość od Niego.

Szabat jest dniem Boga, to Jezus jest Panem szabatu. W Synu Człowieczym Bóg daje człowiekowi to, na co żadne prawo  nie zezwoliłoby, ani czego by nie obiecało. A daje mu samego siebie jako jego życie. To tu znajduje się źródło chrześcijańskiej wolności. Kto żyje tym szabatem, żyje Bogiem  i nie podlega żadnemu prawu.