Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Było bowiem wielu, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

 

„Cały lud przychodził do Jezusa”. Pewnie z zaciekawieniem, z uwagą słuchali, co mówi i przyglądali się Jego czynom. Kto wie, może niektórzy już kolejny dzień byli przy Nim. Wzorowi uczniowie Pana. Ale Pan Jezus na swojego apostoła wybrał jednak kogoś innego. Celnika, czyli tego, który był uważany za grzesznika. To przecież celnicy pracowali dla zaborców, więc ich po prostu nie lubiano. Zaproszenie do pójścia za Jezusem otrzymał właśnie celnik Lewi. Apostołem nie można zostać za zasługi. Pan Jezus wybiera tak, jak chce, tak, jak uważa, że będzie najlepiej. Nie zawsze się to pokrywa z naszym ludzkim patrzeniem.

Ponieważ powołany może narozrabiał wiele w swoim życiu, może inni mu już nie ufają, a może nawet on sam w siebie nie wierzy. Bóg, przychodząc z propozycją, daje łaskę i czas, aby wzrastać w powołaniu. Pamiętajmy w modlitwie o młodych, którzy zastanawiają się nad drogą swojego życia oraz o tych, którzy są na drodze formacji, aby dobrze wykorzystali ten czas. A każdy z nas niech pamięta, że i przy nas Pan Bóg się zatrzymuje, z miłością spogląda, nawet, a może szczególnie wtedy, gdy siedzimy w naszej komorze celnej.