Lecz Jezus odrzekł: "Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie".

 

Wypędzanie złych duchów.

„Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodził z nami, jak w twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabroniliśmy mu, bo nie chodził z nami”. Początek dzisiejszej Ewangelii mówi o wypędzaniu złych duchów. Proponuję czytelnikom, abyśmy temu problemowi poświecili dzisiejsze rozważanie.

Święty Jan Apostoł po powrocie z misji, na którą był wysłany z innymi Apostołami, składając sprawozdanie z Ich działalności, przytoczył fakt, że ktoś, nie należący do grona Apostołów, wypędzał złe duchy, lecz Apostołowie zabronili mu, dlatego że nie należał do ich grona.

Wypędzanie złych duchów i uzdrawianie chorych było centralnym punktem działalności Apostołów, gdy Jezus wysyłał ich na głoszenie słowa Bożego. Jedna i druga posługa Apostołów była działalnością dobroczynną względem ludzi, do których adresowali słowo Boże. Uwolnienie człowieka od zniewolenia przez złego ducha było dobroczynnością względem niego samego i jego rodziny. Dziś ludzi zniewolonych przez zło, ludzi, którzy postradali zmysły, oddaje się do specjalnych zakładów, gdyż życie z nimi zdrowych ludzi jest narażone na niebezpieczeństwo.

W czasach działalności publicznej Pana Jezusa, chorobę psychiczną uważano często za opętanie przez złego ducha.

Uzdrowienie od innych chorób było również aktem dobroczynności. Poprzez dobroczynność Apostołowie otwierali ludzkie serca na przyjęcie dobrej nowiny. Na terenach misyjnych jest tak, aż do dnia dzisiejszego; dobroczynność misjonarza jest pierwszym krokiem do pozyskania dla Chrystusa nowych wyznawców. Tam dobroczynność jest pre-ewangelizacją.

Podczas działalności publicznej towarzyszyła Jezusowi grupa Apostołów i grupa niewiast uwolnionych od zniewolenia przez złego ducha oraz od różnych chorób. Tak pisze o tym św. Łukasz w swojej Ewangelii:
„A potem obchodził miasta i osiedla, nauczając i głosząc dobrą nowinę o królestwie Bożym. Chodziło z Nim Dwunastu oraz kilka niewiast, uwolnionych od złego ducha i od chorób: Maria, zwana Magdaleną, z której wyszło aż siedem czartów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy majątków Heroda i wiele innych, które im służyły tym, co posiadały” (8,1-3).

Ta grupa niewiast towarzyszyła Jezusowi, gdyż było niebezpieczeństwo, że po powrocie do dawnego środowiska, znów mogłyby popaść w uzależnienie od złego ducha lub zapaść na nowo na chorobę z której były uzdrowione. Zły duch i choroby mają sprzyjające dla siebie środowiska.

Święty Mateusz opisuje dość dokładnie wypędzenie złego ducha w 17 rozdziale swojej Ewangelii (17,14-21).

W opowiadaniu ewangelicznym tej perykopy epilepsja identyfikowana jest ze złym duchem, z demonem. Ewangelista opisuje, że Apostołowie nie mogli sobie poradzić z wypędzeniem złego ducha, gdyż zabrakło w ich działaniu wewnętrznego zaangażowania. Pan Jezus powiedział im, że takiego ducha wypędza się „modlitwą i postem”.

Władzę nad złymi duchami mieli nie tylko Apostołowie, lecz również 72 uczniów miało taką władzę, a świadczy o tym wyjątek z Ewangelii św. Łukasza (10,17).

„I wróciło siedemdziesięciu dwóch, i mówili z radością: Panie, nawet złe duchy są nam uległe ze względu na imię Twoje”.

Po zmartwychwstaniu Chrystusa Apostołowie dalej uzdrawiali chorych i uwalniali ludzi od złych duchów. Tak pisze o tym św. Łukasz w dziejach Apostolskich: „Apostołowie zaś dokonywali wśród ludzi wielu znaków i cudów… Wielu ludzi przychodziło również z miast sąsiednich do Jerozolimy, sprowadzając ze sobą chorych i dręczonych przez duchy nieczyste. Wszyscy odzyskiwali zdrowie” (5,12.16).

Opętanie przez złego ducha.

Zły duch wchodzi bardzo delikatnie do wnętrza człowieka, nawet trudno zauważyć początki jego obecności. Zły duch wchodzi do człowieka wraz z jego przyzwoleniem na zło. Zło może urosnąć w człowieku, aż do uzależnienia od niego władz psychicznych i moralnych człowieka. Po dojściu zła do takiego stopnia, ludzie poddawani są dziś leczeniu odwykowemu od alkoholu, od narkotyków… Sukces leczenia odwykowego związany jest ze zmianą wnętrza człowieka. Trzeba jego wnętrze wypełnić dobrym działaniem, wypędzić z niego złego ducha. Aktualnie coraz mniej mówi się o złym duchu, o pokusach, tych tematów unika się nawet w kręgach kościelnych.

Święty Paweł Apostoł pisze w swoich Listach o uzależnieniu człowieka od zła i mówi, że ludzie uzależnieni od zła nie wejdą do królestwa Bożego. „Wiadomo przecież powszechnie, jakie to uczynki wywodzą się z pożądliwości ciała; nierząd, nieczystość, wszelkie wyuzdanie, bałwochwalstwo i czary, nienawiść jednych do drugich, spory, zawiści, brak opanowania, pycha, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulatyki i tym podobne. Otóż ostrzegam was tak samo stanowczo, jak już to kiedyś uczyniłem: nikt z tych, którzy dopuszczają się tych występków, nie otrzyma w nagrodę królestwa Bożego” (Ga 5, 19-21).

Wypędzenie złego ducha z człowieka opętanego nie jest jeszcze uleczeniem go od uzależnień, które sprowadziły na niego stan opętania. Opętany, aby doznał pełnego uwolnienie od złego ducha, musi się wyzbyć uzależnień od zła. Egzorcysta winien pomóc uwolnionemu od złego ducha człowiekowi również uwolnienia się wewnętrznego od jego grzesznych uzależnień.