Odpowiedział Jezus: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd”. Piłat zatem powiedział do Niego: „A więc jesteś Królem?”. Odpowiedział Jezus: „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”.

 

On jest Synem Bożym. On jest zapowiedzianym Mesjaszem. On jest Królem. Ale co to znaczy? Czy fakt, że Jezus jest Królem, ma jakieś głębsze znaczenie? 

Nie sposób zrozumieć dzisiejszej uroczystości nie sięgając choć w najogólniejszym zarysie wstecz, do czasów, kiedy Izrael posiadał swoich królów. Zjednoczone królestwo Izraela swymi początkami sięga około 1030 roku p.n.e. Jak podaje historia i tradycja Saul zjednoczył plemiona izraelskie. Ostatnim władcą zjednoczonego królestwa był natomiast Salomon. Po jego śmierci dochodzi do podziału na państwo północne, inaczej Izrael i południowe, inaczej Judę. Nad Izraelem zapanował Jeroboam, a nad Judą Roboam. Jak wiemy oba królestwa nie zdołały utrzymać swej potęgi i suwerenności i z czasem upadły. Klęska Judy, detronizacja króla przerywa linię królów, którzy reprezentowali Boga wobec ludu i narodów. Niewola babilońska upokarza naród wybrany i rodzi w jego sercu tęsknotę za pełną wolnością i nowym królem.

Jezus Chrystus jest zapowiedzianym odnowicielem, wyzwolicielem i królem. Pamiętamy dobrze scenę zwiastowania, kiedy to posłany przez Boga anioł Gabriel oznajmia Maryi odnośnie jej syna: „Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. (Łk 1,32-33). Słowa te wpisują się w proroctwo, jakie usłyszał król Dawid „Kiedy wypełnią się twoje dni... wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego... i utwierdzę Jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron Jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem.” (2Sm 7,12-14). Jak wiemy, zapowiedź ta spełniła się po części na Salomonie, ale pełen sens i wypełnienie dotyczyło kogoś innego. Tą osobą jest Jezus. 

I tak dochodzimy do dzisiejszej Ewangelii, do sceny, kiedy Piłat pyta Jezusa wprost: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?”, a ten mu odpowiada „Tak, jestem królem” (J 18,33b-37). Cóż za przejmująca scena. Wyjaśnia w pewnym momencie Jezus Piłatowi „Królestwo moje nie jest z tego świata”.

Dzisiejsza uroczystość przypomina nam o królewskiej godności naszego Pana. Jezus jest królem, oczekiwanym przez pokolenia, Jezus jest odnowicielem upadłego królestwa Judy. 

Dziś z perspektywy czasu, dzięki Bożemu objawieniu wiemy znacznie więcej. Nasza perspektywa pozwala nam ujrzeć w Jezusie samego Boga. Niezwykły to Król, przychodzi aby służyć człowiekowi, nie szuka poklasku, nie szuka swej chwały, ale sam, jak możemy przeczytać w liście do Filipian „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej.” (Flp 1,6-8)

Kim jest Jezus Król? Wyjaśnia nam to pierwsze czytanie, jest on tym, któremu powierzono „panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.” (Dn 7,13-14) 

O sposobie Jego królowania przypomina nam zaś Jan autor drugiego czytania, który stwierdza wprost, że Jezus Chrystus jest „Władcą królów ziemi. Tym, który nas miłuje i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów.” (Ap 1,5-8)