Gdy Jezus przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: „Chcę, bądź oczyszczony”. I natychmiast trąd z niego ustąpił. A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: „Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż na ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. On jednak usuwał się na miejsce pustynne i modlił się.

 

Kiedy patrzymy na postawę tego trędowatego, to budzi się w nas pragnienie posiadania takiej wiary jaką miał ten człowiek. Ewangelia mówi, że kiedy Jezus przebywał w mieście, ten trędowaty, który normalnie nie miał prawa w mieście przebywać, bo trędowaci przebywali wówczas poza murami miasta przyszedł do Niego, czyli gdzieś przedostał się do miasta, owinięty, w ukryciu, ale z jak wielką nadzieją i wiarą w sercu... przyszedł, odnalazł Jezusa, padł przed Nim na twarz i prosił: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić.” Ten upadek na twarz jest wymownym gestem wielkiej pokory, uniżenia i jednocześnie uznania Jezusa jako Pana, jako Zbawiciela. Odpowiedź Jezusa jest natychmiastowa; wyciąga rękę, wypowiada słowa „Chcę, bądź oczyszczony” i trąd znika natychmiast. A jeszcze przed chwilą ten człowiek był odrzucony przez ludzi, totalnie samotny, skazany na śmierć...

Medytując ten fragment można sobie wyobrazić, że Jezus znał serce tego człowieka, jego prawość i jego cierpienie. Wiedział jak wiele trudu i ryzyka kosztowało go to, że przedostał się do Jezusa, że szukał Go całym sercem i że wierzył, pozostawiając jednocześnie Bogu wolność – jeśli chcesz, możesz... Tak Panie ja wierzę, że Ty wszystko możesz, Ty znasz moje cierpienie, a twoim pragnieniem jest, aby mnie uzdrowić, aby mnie oczyścić...

Trąd to symbol grzechu. Ten człowiek, który pada na twarz przed Jezusem, jak mówi Słowo, jest pokryty CAŁY trądem, inaczej mówiąc jest cały w grzechu, zatopiony w grzechu, ale kiedy ze świadomością, w prawdzie i pokorze uznaje swoją nędzę i wyznaje swój grzech, Jezus natychmiast grzech przebacza: wymazuje go i uzdrawia tak, że stan duszy staje się na nowo zdrowy i piękny, bez śladu. Taki cud dokonuje się w czasie każdej szczerej spowiedzi... a po nim przychodzi radość, dziękczynienie i uwielbienie płynące z nowego, przemienionego, wolnego serca... Nie lękajmy się przychodzić do Jezusa, paść przed Nim na twarz z wiarą, bo On zawsze czeka na każdego z nas.

Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Amen.