Gdy Jezus przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: „Chcę, bądź oczyszczony”. I natychmiast trąd z niego ustąpił. A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: „Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż na ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”. Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych niedomagań. On jednak usuwał się na miejsce pustynne i modlił się.

 

We wszystkich opisach uzdrowień, o których czytamy w Ewangelii Pan Jezus wykazuje się wielką pokorą i skromnością. Za każdym razem nie wykorzystuje faktu uleczenia chorego do zdobycia większej popularności czy sławy. Niejeden z nas na miejscu Jezusa zrobiłby wszystko, aby być bardziej znanym – na pewno znacie takie sytuacje, gdy bliski wam kolega jest bardzo popularny wśród innych osób i robi wszystko, aby to utrzymać. 

Jezus jednak zawsze prosi uzdrowionego, aby nie rozpowiadał o tym, że nie jest już chory oraz usuwa się w opuszczone miejsce, aby pomodlić się do swojego Ojca.

Czy stać nas na taką pokorną postawę? Czy jesteśmy w stanie usunąć się na bok i nie gonić za popularnością i sławą? Czy gdy komuś pomagamy w nauce lub pracy robimy to w cichości czy raczej chcemy się tym pochwalić?

Pokora to chyba najtrudniejsza cnota, polegająca na niewywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami. 

Módlmy się jak najczęściej o to, aby nasza pycha za każdym razem przegrywała z pokorą.