Gdy Pan obmyje brud Córy Syjońskiej i krew rozlaną oczyści wewnątrz Jeruzalem tchnieniem sądu i tchnieniem pożogi, wtedy Pan przyjdzie spocząć na całej przestrzeni góry Syjonu i na tych, którzy się tam zgromadzą, we dnie jako obłok z dymu, w nocy jako olśniewający płomień ognia. Albowiem nad wszystkim Chwała Pana będzie osłoną i namiotem, by za dnia dać cień przed skwarem, ucieczkę zaś i schronienie przed nawałnicą i ulewą.

 

Bardzo lubię te adwentowe czytania, w których tyle słyszymy o niebie, o zbawieniu, o wiecznym szczęściu! Te słowa powinny obudzić w naszych sercach wielką tęsknotę za wiecznością, za Niebieskim Jeruzalem, za Panem. Tak! Kiedyś dołączymy na ucztę Baranka w niebie razem z aniołami i Świętymi. I nie będzie już niczego z tego, co przykre!