A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: „Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki”. Ten zaś, który daje nasienie siewcy, i chleba dostarczy ku pokrzepieniu, i ziarno rozmnoży, i zwiększy plon waszej sprawiedliwości.

 

Św. Paweł przynagla mnie w tym fragmencie listu do Koryntian, by stawać się człowiekiem ofiarnym i radosnym. Ofiarnym, pomagając najbardziej potrzebującym, a radosnym w dawaniu z głębi serca, a nie z tego, czego mi zbywa, ale dzielenia się tym, co posiadam w przekonaniu, że rzeczy materialne nie stanowią istoty, ale są tylko narzędziem do budowania relacji międzyludzkich.

Dla niego „radosne dawanie” jest testem miłości miłosiernej na wzór Chrystusa, który „stał się ubogim, aby nas swoim ubóstwem ubogacić”.

Chrześcijaństwo przeżywane z radością to chrześcijaństwo prawdziwe, oparte na wierze i przekonaniu, że bliskość z samym Chrystusem czyni nas ludźmi szczęśliwymi, a zatem jesteśmy niejako zobowiązani, by dzielić się tą radością, tym wewnętrznym przeżyciem religijnym i by nimi zarażać innych.

Prawdziwym źródłem bogactwa w życiu nie są rzeczy materialne, które uda nam się zgromadzić, ale dzielenie się nimi z braćmi i siostrami w potrzebie, te gesty miłości miłosiernej, to dostrzeganie drugiego człowieka, który oczekuje naszej obecności i wsparcia.