Chociaż byliśmy mali, to po ucałowaniu i podziwianiu go w kołysce, któreś ze starszych osób brało je ostrożnie w ramiona, a następnie wkładało z ogromną delikatnością w moje ramiona, równocześnie zachęcając: weź go, to twój braciszek, nie bój się! Drżenie przebiegało  przez moje ciało i odczuwałem podwójne wrażenie: kruchość tego maleństwa i delikatność z mojej strony, połączone z głęboką radością. Te przeżycia powtarzają się za każdym razem gdy obejmuję jakieś dziecko. Odczuwam lęk, że mi wyleci z rąk, albo, że nie znajdzie u mnie wygodnego miejsca. Dźwięczy we mnie echo głosu tych starszych ludzi: weź go, to twój braciszek, nie bój się! Natychmiast rodzi się we mnie radość, która jest nadzieją i życiem.”
Gorąco pragnę, aby w Święta Bożego Narodzenia odżyło w waszych myślach, uczuciach, wyobraźni to wspomnienie o przyjęciu dziecka. Przypomnijcie sobie z waszej historii życia jak się cieszyliście, gdy małe dziecię spoczywało w waszych ramionach. Myślę, że te wydarzenia pomogą wam właściwie przeżyć Święta Narodzenia Pana Jezusa.
To co najważniejsze, bez czego nie byłoby Świąt Bożego Narodzenia, to wspominanie, przeżywania i uczestniczenie w niepojętej prawdzie, że odwieczny Bóg staje się człowiekiem. Z miłości do was rodzi się jako dziecko, staje się jednym z was abyście nie byli samotni, aby w waszym świecie było więcej miłości, prawdy, przyjaźni, delikatności, czułości, wiary, serdeczności, przebaczenia, a nade wszystko, aby wasze serca były pozbawione lęku. Rodzący się Jezus jest jak maleńkie dziecko: bezbronny i czekający na przyjęcie. Im bardziej Go przyjmiecie do waszego życia tym więcej wniesie radości, wolności, nadziei. Jeśli to uczynicie to trzeba będzie, żebyście się o Niego troszczyli tak jak mama, tata troszczą się o maleńkie dziecko. Przyjęcie Jezusa będzie was także kosztować, tak jak kosztuje opieka nad dzieckiem. Nagrodą będzie jednak świadomość sensu życia, tak jak rodzice żyją, aby dziecko wychować, potem mu pomagać, aby w końcu oddać je człowiekowi lub Bogu. Nagrodą za przyjęcie Jezusa będzie również możliwość przebywania w niebie. Św. Augustyn mówił: „umarlibyście na wieki gdyby się Chrystus nie narodził. Przenigdy nie bylibyście wyzwoleni z grzechu, który powoduje tyle smutku, nienawiści, zła, niesprawiedliwości”.
Przyjmijcie to Dziecię! Zaproście Je niech wejdzie w historię waszego życia taką jaka jest: historia człowieka wyrzuconego z pracy; historia człowieka, który Adwent przehulał; historia człowiek, który jest samotny lub dotknięty chorobą alkoholizmu kogoś bliskiego; historia człowieka, którego wiara jest słaba; historia człowieka zdradzonego, niesprawiedliwie potraktowanego, oszukanego. Jezus nie urodził się w przepięknie przygotowanej szopie. Narodził się w pasterskim żłobie, poza miastem, w nieludzkich warunkach, w atmosferze bałaganu, niesprawiedliwości, okupacji, wyzysku. Jeśli uznacie, że wasze życie takie jest, mimo spowiedzi i czystości serca, jest nie poukładane to jest to najlepsze miejsce byście przyjęli to Dziecię, bo tylko Ono ma moc by usposobić was ku szczęściu.
Jedna z Bożonarodzeniowych legend podaje, że był pewien pasterz ubogi do tego stopnia, że nic nie posiadał. Kiedy jego przyjaciele postanowili udać się do groty betlejmskiej zanosząc jakieś podarki, zaprosili również jego. On odpowiedział, że nie może pójść ponieważ ma puste ręce i cóż ofiaruje Dziecięciu. Lecz pozostali tak mocno naciskali na niego, aż w końcu wybrał się. Gdy przybyli na miejsce- Dzieciątko radośnie machało rączkami, Józef z dumą kręcił długą brodę, a Maryja uśmiechała się widząc hojność pasterzy. W pewnym momencie spojrzała na pasterza, który nic nie posiadał i skinęła na niego, aby się zbliżył. Podszedł zakłopotany. Maryja, aby mieć wolne ręce i przyjąć przyniesione dary złożyła łagodnie Dziecię w ramionach pasterza, ponieważ ten miał puste ręce.
Nie bójcie się wziąć Chrystusa na wasze ręce! On się narodził ponieważ wie, że Go potrzebujecie. Kiedy Go wziąć na ręce? W jaki sposób przyjąć Go? Bożonarodzeniowa Ewangelia zwraca nam uwagę na fakt, że znakiem po którym pasterze mieli rozpoznać Narodzonego Jezusa, Boga i Człowiek, będzie małe dzieciątko owinięte w pieluszki i leżące w kamiennym żłobie. Niech będzie to i dla was wskazówką! Możecie rozpoznać Chrystusa po tym, że leży On owinięty w białe płótno na ołtarzu. Jezus na ołtarzu, a potem w Komunii Świętej jest tym samym, który narodził się w Betlejem. Przyjąć Narodzonego to przyjąć dobrze Komunię Świętą. Brońcie się przed tym, by Święty Chleb przyjmować jako rzecz, bez wiary, że jest to Bóg; bez chwili refleksji i modlitwy. Po spożyciu własnym słowami uwielbiajcie Chrystusa, dziękujcie za to, że jest w waszym sercu, w ciszy modlitwy powierzajcie wasze życie: sprawy, problemy, radości, ludzi z którymi żyjecie. Niech serca wasze będą dla Jezusa Betlejem, gdzie On odkryje waszą serdeczną gościnność, tęsknotą za zaufaniem, pragnienie bycia kochanym, waszą chęć życia.
W Boże Narodzenie, w kościołach, pośród was narodzi się Zbawiciel. Podziwiajcie Go jak się podziwia dziecko. Przyjmijcie Go i ofiarujcie Mu wasze życie. Odczujcie lęk żeby Go nie stracić, lęk rodziców bojących się utraty dziecka. Niech zrodzi się w waszym życiu prawdziwa radość, która jest nadzieją i życiem.

 

Ks. Jacek Szczygieł SCJ
Fot. sxc.hu