To pragnienie wielkości może być i wyrazem pokory i pychy. Ktoś zapyta w tym miejscu  jak to możliwe, aby ten sam przedmiot dążenia człowieka mógł posiadać tak dwie skrajne ze sobą postawy?

Jest to możliwe. Ale nie jednocześnie. Bo nie da się zbratać wody z ogniem.

Wszystko leży w podejściu do tematu. Wszystko leży w kryteriach, którymi się posługujemy dążąc do celu.

Mogą to być kryteria czysto zewnętrzne, jak w przypadku Apostołów Jakuba i Jana pragnących pierwszego miejsca  przy boku Jezusa w domu Ojca, kryteria świata, w którym żyją. Wielkość,  władza i panowanie, które nie zawsze są postawą służby i postawą poświęcenia.

Do wielkości bowiem Bóg stworzył człowieka. I nikt temu sprzeciwić się nie może. Taki był Boży zamysł od samego początku i takie było Jego pragnienie.

A wreszcie rzekł Bóg: <> Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę." (fragmenty Rdz 1,1-27)

To Boże pragnienie w sercu człowieka zostało skażone grzechem. I zawsze kiedy w sercu człowieka ten grzech się poczyna, kiedy zaczyna się rodzić, zatruwa Boże pragnienie wielkości.

Boża wielkość jest zawsze owocem miłości, która ze swej natury pragnie się sobą dzielić. Ta miłość wyraża się troską o otaczający świat, troską o drugiego człowieka, a przede wszystkim tym, że człowiek przez swe panowanie nad światem nie szuka swojej, ale Bożej chwały.

My widzimy, że w świecie, w którym przychodzi nam żyć, ustawicznie ścierają się ze sobą te dwa prądy: „żyć dla siebie” i „żyć dla Boga”.

„Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest i nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi.” Bł. Jan Paweł II

Tak więc w tym w świecie, w którym przychodzi nam żyć ścierają się i będą się ścierać ze sobą siły polityczne i religijne, toczyć się będzie walka o strefy wpływów, a przywódcy będą nagradzać lojalnych i oddanych żołnierzy.

„Nie chcemy żyć w państwie, w którym prawo jest uzależnione od dziesięciu przykazań. Chcemy żyć w państwie świeckim, bo tylko państwo świeckie może być państwem prawdziwie demokratycznym” - krzyczała niedawno oburzona europosłanka na placu karkowskim.

„Polska powinna być krajem nowoczesnym, a  nie zapyziałym i klerykalnym”. "Nie chcemy, aby nasze państwo było klechistanem". "Każdy rodzi się ateistą/tką", "Nie będziemy żyć na kolanach", "Świecka Polska, świeckie prawo", "Polska laicka, a nie katolicka". – krzyczały napisy z niesionych transparentów.

O co tak właściwie toczy się tak walka? Czy nie o prawdę, czy nie o fundamenty i wartości? Kiedy podkopie się fundamenty budowla sama się rozpadnie.

Czy Boże przykazania nie są takimi fundamentami budowania życia, osobistego, rodzinnego i społecznego?

Za czym więc idzie tzw. „elita nowoczesności i demokratyczności”?

Nie zabijaj – to znaczy szanuj życie swoje i innych

Nie cudzołóż – bądź czysty, klarowny, piękny, wierny

Nie kradnij – bądź uczciwy, sprawiedliwy, bądź człowiekiem sumienia

Nie mów fałszywego świadectwa – bądź prawdomówny,

Nie pożądaj – nie bądź pazerny, zachłanny,

Wszyscy widzimy dokąd prowadzi demokracja, która sprzeciwia się Bożym Przykazaniom.

Rozboje, zabójstwa, gwałty, oszustwa i kradzieże, malwersacje na wysoką skalę, kłamstwa powtarzane po stokroć i niesprawiedliwość. Oto symbole światowej potęgi i współczesnej demokratyczności.

Jaką przyszłość zapowiadają ludzie, którzy chcą być tak „nowocześni”?

- W imię tak pojętej demokracji co 3 min ginie na świecie jakiś chrześcijanin za to, że wierzy w Chrystusa.

- W Unii co 25 sekund uśmiercane jest jedno nienarodzone dziecko.

- 70 tys. par w naszej ojczyźnie łamie rocznie przymierze małżeńskie

- prawda ustawicznie malowana jest racjami politycznymi.

- z jednej strony głos się zatroskanie o osoby nie mogące mieć potomstwa, a z drugiej ciężko chore dzieci pozbawia się  dostępu do terapii ratującej ich życie.

Pan Jezus przychodzi do nas z innego świata i przynosi inny porządek. Jego królestwo nie jest jednym z królestw tego świata. Jest jedynym, które trwać będzie na wieki, a droga do niego nie prowadzi przez doczesne sukcesy i władzę, ale przez poznanie tajemnicy krzyża.

Istotą tej tajemnicy jest miłość, która jest cicha, pokorna, bezinteresowna, zdolna do poświęcenia i służby.

Pan Jezus przychodzi jako Sługa, aby pokazać nam prawdziwa drogę do królowania. W Jego królestwie nie ma miejsca dla niewolników. W Jego Królestwie zasiadają ludzie wolni, którzy uczestniczą w Jego królowaniu. Słuchajmy więc Boga nie świata. On jest Prawdą, która nas wyzwoli.

Jego Droga do wywyższenia prowadzi przez uniżenie.

Trzeba więc skruszyć nam w sobie naszą pychę, i żądzę władzy, przezwyciężyć iluzję osobistej wielkości, aby stać się sługą, który dzięki temu, że kocha i służy, staje się królem.

Zapewne taka perspektywa obca jest światu, w którym żyjemy – można ją przyjąć jedynie na drodze wiary.

Fot. sxc.hu