Pieluchy? Są. Kocyki? Są. Łóżeczko, przewijak i milion innych niezbędników? Wszystko jest. Ten scenariusz znają przede wszystkim rodzice pierwszego dziecka. Jednak i oni po czasie wiedzą, że nawet najlepsze gadżety nie zapewnią oczekującej mamie i oczekującemu tacie jednego – pokoju serca. 

Troska o Brzuszki na Dolnym Śląsku

Cztery lata temu pewna mama w niewielkim mieście koło Wrocławia z niecierpliwością czekała na małą dziewczynkę. Brzuch rósł, a wraz z nim obawy i lęki związane ze zdrowiem Marysi, jej prawidłowym rozwojem, w końcu z samym porodem. Po jednym z nabożeństw ku czci św. Jadwigi Śląskiej, które w każdy wtorek odprawiane są w Bazylice w Trzebnicy, owa mama zwróciła się do proboszcza parafii ks. Jerzego Olszówki SDS z nietypową prośbą. Skoro już jest ta Święta, m.in. patronka rodzin, kobiet, matka siedmiorga dzieci, do której pielgrzymują ludzie z całego świata, to może mogłaby błogosławić również kobiety oczekujące potomstwa? I od tamtej rozmowy, jak podkreśla ks. Olszówka, nie zdarzyło się, by w jakiś pierwszy wtorek miesiąca jakaś mama nie oczekiwała błogosławieństwa relikwiami Świętej z Dolnego Śląska.  

- Pewnie, że się bałam – o swoim porodzie opowiada Małgorzata. – Czułam, że to, co mogliśmy z mężem zrobić, jeśli chodzi o przygotowanie się na przyjęcie naszego syna, zrobiliśmy. Resztę powierzyliśmy właśnie jej – św. Jadwidze. W każdy pierwszy wtorek miesiąca przychodziłam po to błogosławieństwo. Zostawał po nim spokój i ufność. Modliłam się konkretnie, bo ogromnie bałam się bólu związanego z porodem. I rzeczywiście ktoś na Górze wysłuchał mnie lub Jej, a może i nas obu.  

Św. Jadwiga Śląska z Trzebnicy, to nie jedyna Święta, która czeka na mamy z brzuszkami. Przyjrzyjmy się jeszcze trzem postaciom. Może tym razem mężczyznom.

I w wielkim świecie

Pierwszy, najbardziej znany Ignacy z Loyoli – patron matek oczekujących potomstwa. Ten dość dobrze znany święty był trzynastym dzieckiem swoich rodziców. Jednak nie tu zaczyna się historia jego popularności wśród mam. Tradycja odsyła nas do pewnego wydarzenia, które rozegrało się w Rzymie w 1545 roku. Ignacy modlił się za pewną kobietę, oczekującą na poród. Przebywała w swoim domu, ba Pałacu, niedaleko Piazza Navona. Ową kobietą była Małgorzata Parmeńska – nieślubna córka cesarza Karola V. Jej spowiednikiem został właśnie Loyola. Był koniec sierpnia, dokładnie 27. Zapewne bardzo gorący dzień we włoskim klimacie. Rozpoczął się poród. Ignacy  przybył do Małgorzaty, wyspowiadał ją, ona przyjęła Komunię św. Podczas trudnego porodu urodziły się bliźniaki. Pierwszego ochrzciła położna,nadając mu imię Jan Karol (zmarł po kilku miesiącach). Drugiego, z obawy przed utratą życia, ochrzcił w formie prywatnej Loyola, nadając mu imię Jan Paweł. Trzy miesiące później, podczas ceremonii uroczystego Chrztu św. chłopcu nadano imię Aleksander na cześć ówczesnego papieża. I pod takim imieniem przeszedł do historii. Aleksander Farnese, generał, zasłużony w bitwie pod Lepanto i Gembloux. Poza tym przez całe swoje życie wielki przyjaciel jezuitów. Od dnia jego porodu kobiety proszą Ignacego o wstawiennictwo, o opiekę, o zdrowie, w końcu o złagodzenie bólu. 

Drugi z mężczyzn to Włoch z pochodzenia. Święty Gerard Majella. Musiał być dobrym krawcem, ponieważ w momencie, gdy chciał przyjąć święcenia kapłańskie, rodzina nie tylko bała się o jego słabe zdrowie, ale z pewnym lękiem myślała o utracie zysków. Gerard uciekł więc z domu. W wieku 23 lat Gerard został przyjęty jako brat świecki do zakonu redemptorystów w Deliceto. Pełnił tu służbę jako krawiec, zakrystian, kucharz, czy ekonom. Co miał wspólnego z kobietami w ciąży? Na początku skandal. Został fałszywie oskarżony o romans z młodą dziewczyną, córką rodziny, w której domu często zatrzymywał się podczas swoich misjonarskich podróży. Wezwany, by wytłumaczył się z tych oskarżeń, milczał. Kara dla młodego zakonnika była surowa. Zakazano mu korzystania z przywileju przyjmowania Komunii św. i wszelkiego kontaktu ze światem zewnętrznym. Po pewnym czasie niesłuszne oskarżenia odwołano. Gerard zmarł na gruźlicę w wieku 30 lat. Przy jego grobie zaczęły dziać się cuda. To skłoniło władze zakonne do rozpoczęcia procesu kanonizacyjnego. Papież Leon XIII w roku 1893 zaliczył Gerarda w poczet błogosławionych, a papież św. Pius X w 1904 r. wpisał go uroczyście do katalogu świętych. Proszą go o wstawiennictwo przede wszystkim te kobiety, które mają trudności z zajściem w ciążę, ale także te, które boją się niebezpieczeństwa i bólu, jakie niesie ze sobą poród. 

I ostatni najmłodszy w tym gronie - święty od kołyski – Dominik Savio, który zmarł w wieku niespełna 15 lat. W wieku 12 został przyjęty przez św. Jana Bosko do oratorium na Valdocco. Tradycja mówi, że pewnego dnia młody chłopak przyszedł właśnie do ks. Bosko, swojego duchowego przewodnika i poprosił o zgodę na wyjazd do domu. Mimo, iż Dominik nie dostał żadnej wiadomości, był przekonany, że jego mama jest bardzo chora i Matka Boża chce ją uzdrowić. Ks. Bosko, dostrzegając już wcześniej w chłopcu pewną niezwykłość, zgodził się. Dominik wyruszył. Jego mama była w ciąży z czwartym dzieckiem i jej stan był rzeczywiście poważny. Na drodze do domu Dominik spotkał ojca, który szedł po lekarza i który polecił Dominikowi, by szedł do babci. Chłopiec nie posłuchał ani ojca, ani wszystkich, którzy prosili, by nie zbliżał się do mamy. Tego dnia na jej szyi zawiesił szkaplerz z Matką Boską. Sam Dominik jest m.in. patronem matek w stanie błogosławionym (szczególnie w ciąży zagrożonej) oraz małżeństw, starających się o potomstwo. Kobiety za jego wstawiennictwem proszą, by były dobrymi mamami, by umiały radzić sobie z lękami, które dotyczą przyszłości ich dzieci, by miały nadzieję. 

A co Jezus na to?

W tym gronie z pewnością powinno być jeszcze słowo lub dwa o św. Joannie Beretcie Molli, czy choćby Aniołach Stróżach dzieci poczętych. A karty Pisma Św. co mówią o porodzie? Oczywiście, znamy doskonale pewien fragment (Rdz 3,16) „Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci”. Jednak setki stron dalej na kartach tej samej Księgi Jezus, zapowiadając swój powrót, powiedział: "Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: Wy będziecie płakać i żałobnie zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Jednak gdy urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodzi na świat. Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie potrafi odebrać” (J 16,20-22). 

I coś w tym jest. W tej niepamięci oczywiście. Jednak zanim Kobieta z Brzuszkiem zapomni, jak widać, ma cały szereg duchowych orędowników, którzy z pewnością dysponują maleńką chwilą w niebiańskiej rzeczywistości, by się za nią wstawić.