KLUCZOWY BŁĄD TEOLOGICZNY

 

Tym, co wydaje się zasadniczym błędem teologicznym tej i podobnych wypowiedzi jest niezrozumienie istoty słów: „Serce Jezusa”. Błąd ten widzimy choćby w słowach: „Właściwe zrozumienie terminu intronizacja, który oznacza wyniesienie na tron osoby, powoduje, że słysząc twierdzenia o papieżach zalecających Intronizację Najświętszego Serca – nie Osoby – często stajemy wobec pytania, czy rzeczywiście taka sprzeczność jest możliwa w oficjalnych dokumentach Kościoła oraz jaka intronizacja jest najwłaściwszym wypełnieniem nauki Kościoła?”

 

Spróbujmy się do nich odnieść.

Co oznacza słowo intronizacja? Intronizacja rzeczywiście oznacza wyniesienie kogoś – osoby na tron, uznanie jego władzy i poddanie się jej. Błędne jest natomiast rozumienie sformułowania „Najświętsze Serce Jezusa”.

Sformułowanie „Najświętsze Serce Jezusa” oznacza całą osobę Słowa Wcielonego, Jezusa Chrystusa, Syna Ojca Przedwiecznego, w którym objawia On swoją miłość wobec każdego człowieka. Nie chodzi więc o oddawanie czci jednemu z organów ludzkiego ciała Jezusa, którym jest Jego Serce, ale o całą osobę Jezusa. Podkreśla to wiele oficjalnych wypowiedzi papieskich i nauczanie Kościoła.

 

Pierwszym dokumentem, na który warto zwrócić uwagę jest Memoriał Biskupów Polskich do Stolicy Apostolskiej, który stanowił oficjalną prośbę o zatwierdzenie święta Serca Jezusowego.

„34. (...) Dla uniknięcia jednak wszelkiej wątpliwości należy podkreślić i pilnie mieć na uwadze, że Serce Jezusa w tym objawie poboż­ności, bynajmniej nie może być traktowane jako rzecz jaka bez­duszna i pozbawiona czucia, lecz jako żywe i czujące, bo najściślej przecie połączone z Duszą Jezusa i Boską Jego Osobą. A zatem Serce Jezusa należy brać nie w odłączeniu i odosobnieniu, lecz jako jedną rzecz, która z Duszą Jezusa i z Jego Boską Osobą stanowi wspólny przedmiot tego kultu. Przedmiot ten łączący w sobie: Serce Jezusa, Jego Duszę i Osobę Syna Bożego wraz ze wszystkimi łaskami i skarbami niebieskich darów, jak również z cnotami włas­nymi tego Najświętszego Serca, wreszcie z otrzymaną na krzyżu Raną Jego, z której, cokolwiek pozostało było Krwi, do ostatniej kropli za nas przelał po śmierci; oto, co w tym nabożeństwie podaje się czci wiernych![1]

Z powyższego nieodzownie wynika następujące: najpierw, co­kolwiek się czyni ku czci Serca Jezusowego, to wszystko odnosi się do Osoby Chrystusa. Następnie jakże prawdziwie i właściwie o Sercu Jezusa tak pojętym mówi się, i że kocha, i że doznaje krzywdy, i że boleje itp. Wreszcie, jakże stosownie do tego samego Serca można i mowę skierowywać, i zanosić modły, i oddawać Mu wszelką cześć, w której bierze udział Jego Osoba, gdyż cokolwiek oddaje się Sercu, musi być skierowane też i do Osoby, która w tym Sercu żyje.

34. Potem należy pamiętać, że Serce Jezusa w tej czci dla Niego winno być rozważane pod kątem widzenia dwóch wspomnianych już względów. Po pierwsze, jako przepełnione miłością dla ludzi, miłością, mówię, tak niezmierzoną, że zapalony nią najukochańszy nasz Pan, i wszystko inne dla ludzi powołał do bytu, i przede wszystkim ustanowił tajemnicę Ołtarza. I żadne inne rozważanie nie może skuteczniej pobudzać nas do miłości tego Boskiego Serca. Jak bowiem zjednoczenie się tego Serca z Boską Osobą Słowa do­maga się najwyższej czci, zarówno u ludzi jak i u Aniołów, tak odpowiednią jest rzeczą, aby miłość, którą pała to Serce ku lu­dziom, sprawiła, iżby Ono także dla ludzi stało się bardzo drogim i godnym miłości”[2].

Co więc jest przedmiotem kultu Serca Jezusowego?

„W odniesieniu do kultu Najświętszego Serca Jezusowego wyróżnia się przedmiot materialny oraz formalny[3]. Przedmiotem materialnym bliższym (obiectum proximum materiale) jest żywe fizyczne Serce Jezusa, złączone hipostatycznie z drugą osobą Trójcy Przenajświętszej, natomiast przedmiotem materialnym dalszym (obiectum materiale remotum) jest osoba Słowa Wcielonego. Przedmiotem formalnym (obiectum formale), czyli przyczyną i racją kultu Bożego Serca jest wielkość miłości Zbawiciela świata[4].

Przedmiotem właściwym i pełnym kultu jest Osoba Syna Bożego. Podkreśla to już Pius VI, wypowiadając się przeciw postanowieniom jansenistycznego synodu w Pistoi, obradującego w latach 1786-1787. W konstytucji Auctorem fidei Pius VI broni kultu Najświętszego Serca Jezusowego, precyzując jego przedmiot materialny:

„Zdanie, które twierdzi, że «adorować wprost Człowieczeństwo Chrystusa, tym bardziej jakąś jego część, będzie zawsze czcią oddawaną stworzeniu», o ile słowo «wprost» oznacza potępienie kultu adoracji, którą wierni kierują do Człowieczeństwa Chrystusowego, jak gdyby taka adoracja, którą odbiera Człowieczeństwo a nawet dające życie Ciało Chrystusa – wprawdzie nie ze względu na samo siebie jako ciało, ale jako zjednoczone z Bóstwem – byłaby boską czcią oddawaną stworzeniu, a nie raczej jedną i tą samą czcią, jaką się czci Słowo Wcielone z Jego własnym ciałem, [takie zdanie] jest fałszywe, wprowadzające w błąd, uwłaczające i obrażające należną cześć, którą wierni oddają i powinni oddawać Człowieczeństwu Chrystusa”[5].

 

Podobne wyjaśnienia znajdujemy w wielu innych dokumentach. Przytoczmy te najistotniejsze:

Leon XIII, Encyklika Annum sacrum o poświęceniu się ludzi Najświętszemu Sercu Jezusowemu, Rzym 1899, 2.

„Serce Boże jest symbolem i żywym ob­razem nieskończonej miłości Jezusa Chrystusa, która nas po­budza do odwzajemniania się również miłością. Dlatego jest rzeczą najzupełniej odpowiednią poświęcenie się temu Naj­świętszemu Sercu. Poświęcenie zaś takie nie jest niczym in­nym, jak oddaniem się Jezusowi Chrystusowi, ponieważ wszelki objaw czci, hołdu i miłości względem Bożego Serca odnosi się w rzeczywistości do osoby samego Chrystusa”.

 

Pius XII, Encyklika Haurietis aquas o kulcie Najświętszego Serca Jezusowego, Rzym 1956, rozdz. III, 7:

„7. Kult Serca Jezusowego jest kultem Boskiej Osoby Słowa Wcielonego

Serce naszego Odkupiciela jest zatem obrazem Boskiej Osoby Słowa i Jego podwójnej natury – boskiej i ludzkiej. Z tego tytułu należy w Nim widzieć nie tylko symbol, ale jakby streszczenie całej tajemnicy naszego okupienia. Kiedy wielbimy Najświętsze Serce Jezusa, to w nim i przez nie czcimy zarówno niestworzoną miłość Słowa Bożego, jak i Jego miłość ludzką, wraz ze wszystkimi uczuciami i cnota­mi. Jedna i druga bowiem miłość skłoniła naszego Zbawi­ciela do ofiarowania się za nas i za cały Kościół, swoją Ob­lubienice, jak mówi Apostoł: «Chrystus umiłował Kościół i wydał samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmy­ciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś takiego, lecz aby był święty i nieska­lany» (Ef 5, 25-27).

Potrójna miłość, którą Chrystus umiłował swój Kościół, trwa nieustannie po dzień dzisiejszy, pobudzając naszego Po­średnika, który «zawsze żyje, aby się wstawiać» (Hbr 7, 25) za nami, do wyjednywania nam łaski i miłosierdzia u Ojca. Prośby, które z natchnienia tej miłości śle do Ojca, nie ustają nigdy.

Podobnie jak «za dni ciała swego» (Hbr 5, 7), tak i teraz triumfując w niebie, nie mniej skutecznie zanosi modlitwy do Ojca, który «tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne» (J 3, 16). Temu to Ojcu pokazuje Chrystus swoje Serce żywe, jakby zranione i płonące większą jeszcze miłością niż wtenczas, gdy już jako obumarłe, przebite zostało włócznią rzymskiego żołnierza. «Dlatego zranione zostało (Serce Twoje), abyśmy przez widzialną ranę (Ciała) dostrzegli nie­widzialną ranę miłości»[6].

Nie trzeba więc wątpić, że Ojciec Niebieski, «który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wy­dał» (Hbr 8, 32), będzie zsyłał nieustannie obfite bogactwa łask na wszystkich ludzi, jeśli prosi Go o to taką gorącą miłością tak wielki Pośrednik”.

 

Jan Paweł II, Kiedy mówimy: „Serce Jezusa Chrystusa...”, w: L’Osservatore Romano (wyd. polskie) 10 (1984) ss. 24-25.

„3. Kiedy mówimy: «Serce Jezusa Chrystusa», zwracamy się wiarą w stronę całej tajemnicy chrystologicznej: tajemnicy Boga-Człowieka.

Tajemnicę tę wyrażają w sposób bogaty i głęboki teksty dzisiejszej liturgii. Oto słowa Apostoła Pawła z Listu do Kolosan: «On [Chrystus] jest obrazem Boga niewidzialnego – Pierworodnym wobec każdego stworzenia, bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty wi­dzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Wła­dze» (Kol l, 15-16).

Ostatnie słowa odnoszą się właśnie do bytów «niewidzialnych»: stworzeń obdarzonych naturą czysto duchową.

«Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszyst­kim i wszystko w Nim ma istnienie» (Kol 1, 17).

4. Te wspaniałe zdania z Pawłowego Listu spotykają się z tym, co głosi nam dzisiejsza Ewangelia według św. Jana: Prolog.

«Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało... A świat stał się przez Nie» (J l, 1-3. 10).

Zarówno w tekście Janowym, jak i Pawłowym zawiera się ta sama obja­wiona nauka o Synu – Słowie współistotnym Ojcu w Bóstwie. Wiarę tę wy­znajemy, odmawiając Credo – wyznanie wiary pochodzące od dwóch naj­starszych soborów Kościoła powszechnego: w Nicei i Konstantynopolu: «Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych – i w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga praw­dziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało».

Syn jest współistotny Ojcu. Jest Bogiem z Boga.

Równocześnie w Nim – jako Słowie Przedwiecznym – ma swój Boży po­czątek wszystko, co stworzone. Wszystko zostało stworzone w Nim – i w Nim ma swe istnienie.

5. Taka jest nasza wiara. Taka jest nauka Kościoła o Bóstwie Syna. Ten Przedwieczny Syn, prawdziwy Bóg i Słowo Ojca – stał się człowiekiem! Oto słowa Ewangelisty: «Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas» (J l, 14).

W Credo wyznajemy: «On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba – i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem».

Tutaj dotykamy już wprost rzeczywistości Serca Jezusa. Serce bowiem jest organem człowieka – należy do «ciała» (a Słowo stało się ciałem), należy do organizmu, do ustroju psychofizycznego.

Posiada w tym ustroju swoje miejsce jako organ – i równocześnie posiada swoje znaczenie jako symboliczne centrum «człowieka wewnętrznego», który jest natury duchowej.

Serce Jezusa poczęło się pod Sercem Matki-Dziewicy, a zakończyło swoje ziemskie życie w chwili śmierci na krzyżu. Świadczy o tym setnik rzymski, który przebił bok Jezusa włócznią.

W ciągu całego życia ziemskiego to Serce było centrum, w którym na sposób ludzki wyrażała się równocześnie miłość Boga: Boga-Syna, a poprzez Syna – miłość Ojca.

Co jest najistotniejszym owocem tej miłości?

Czytamy u Ewangelisty: «Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je [Słowo] przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi» (J 1, 11-12).

Oto najwspanialszy, najgłębszy dar Serca Jezusa, który znajdujemy w stworzeniu: człowiek narodzony z Boga, człowiek przybrany za syna w Przedwiecz­nym Synu, ludzkość obdarowana mocą, aby stała się dziećmi Bożymi.

6. I dlatego nasze ludzkie serce, w taki sposób «przetworzone», może mówić i mówi do Serca Bożego tak, jak słyszymy w dzisiejszej liturgii.

«Błogosław, duszo moja, Pana i nie zapominaj o wszystkich Jego dobro­dziejstwach! On odpuszcza wszystkie twoje winy, On leczy wszystkie twe nie­moce. On twoje życie wybawia od zguby, On wieńczy cię łaską i zmiłowaniem. (...) Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny [cierpli­wy]» (Ps 103 [102], 2-4. 8).

Są to słowa z Psalmu, w którym o tajemnicy Bożej miłości mówi jeszcze Stary Testament. Ileż więcej powiedziały nam o tym Boskim Sercu Syna – a pośrednio i Ojca – Ewangelie.

Serce Jezusa, sprawiedliwości i miłości skarbnico!

Serce Jezusa, cierpliwe i wielkiego miłosierdzia!

Serce Jezusa, źródło życia i świętości!

Można wreszcie powtórzyć za Izajaszem, że ci, co zaufali Sercu Bożemu, «odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znuże­nia idą» (Iz 40, 31).

7. Serce Jezusa Chrystusa jest wezwaniem Boga, silnym i nieustającym, skierowanym do ludzkości, do każdego ludzkiego serca. Wysłuchajmy ponow­nie słów św. Pawła z dzisiejszej liturgii:

«I On jest Głową Ciała – Kościoła. On jest Początkiem, Pierworodnym spośród umarłych, aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim. Zechciał bo­wiem [Bóg], aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów po­jednać wszystko ze sobą: przez Niego – i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża» (Kol 1, 18-20).

Taka jest ostateczna perspektywa, jaką przez wiarę otwiera przed nami Serce Jezusa Chrystusa. Taki jest początek i koniec wszystkiego, co zostało stworzone przez Boga samego. Taka jest Pełnia.

Całe widzialne i niewidzialne stworzenie zmierza ku tej Pełni w Nim. W Nim znajduje się owa Pełnia, do której wezwana jest cała ludzkość, pojed­nana z Bogiem przez krew Jezusa Chrystusa wylaną na krzyżu.

Panie Jezu Chryste, Przedwieczny Synu Przedwiecznego Ojca, Narodzony z Dziewicy Maryi, prosimy Cię, byś nadal objawiał nam tajemnicę Boga: abyś­my mogli rozpoznawać w Tobie «obraz niewidzialnego Boga»; abyśmy mogli odnajdywać Go w Tobie, w Twojej Boskiej Osobie, w żarliwości Twego czło­wieczeństwa, w miłości Twojego Serca.

Serce Jezusa, w którym mieszka cała pełnia Bóstwa!

Serce Jezusa, z którego Pełni wszyscyśmy otrzymali!

Serce Jezusa, Królu i zjednoczenie serc wszystkich, na wieki wieków. Niech się tak stanie!

 

Powyższe wypowiedzi oznaczają, że zwracając się do Najświętszego Serca Jezusa stajemy przed tajemnicą miłości Boga, która została nam objawiona w drugiej Osobie Trójcy Przenajświętszej. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto wierzy w Niego, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16).

 


[1] Błąd przeciwników kultu Serca Jezusowego głównie na tym polegał, że Serce brali tylko jako materialną część Ciała Chrystusowego, pozbawioną czu­cia i poznania, jakby to nic innego nie było, jak ciało i krew, bez uwagi na prze­dziwne i boskie tajemnice ducha, które były najściślej złączone z tym Sercem. Słowem pojmowali to Serce, jak się pojmuje serce jakiegoś człowieka świętego, wśród relikwii którego znajduje się, również serce w jakimś cennym relikwia­rzu.

[2] Memoriał Episkopatu Polskiego do Papieża Klemensa XIII o czci Najświętszego Serca Jezusowego, Kraków 1947, ss. 19-59.

[3] Przedmiotem materialnym kultu jest to, czemu oddaje się cześć. Przedmiotem formalnym natomiast, jest aspekt, pod jakim ujmuje się dany przedmiot kultu. W kulcie Najświętszego Serca Jezusowego przedmiot formalny jest jednocześnie motywem, który skłania do oddania czci. Por. B. Mokrzycki, Kult Najświętszego Serca Jezusowego a liturgiczna odnowa Kościoła, w: Zawierzyliśmy miłości, red. B. Mokrzycki, Kraków 1972,  ss. 93-95.

[4] Por. J. M. Alonso, Problematica e metodologia nella teologia del Sacro Cuore, w: Il Cuore di Gesù e la teologia cattolica. Atti del primo congresso internazionale del S. Cuore di Gesù. Barcellona 1961, Bologna – Napoli 1965,  ss. 21-81; J. V. Bainvel, Kult Serca Bożego. Teoria i rozwój, tł. K. Dembowski, Kraków 1934, ss. 93-157.

[5] Pius VI, Auctorem fidei, w: Serce Jezusa w dokumentach Kościoła. Dokumenty Magisterium Kościoła o Najświętszym Sercu Pana Jezusa od Klemensa XIII do Benedykta XVI, red. L. Poleszak, Kraków 2006, s. 31. Por. A. Vermeersch, Nabożeństwo do Najśw. Serca Jezusa, tł. H. Libiński, Kraków 1933, ss. 728-746.

[6] Św. Bonawentura, Opusc. X: Vitis mystica, c. 3 n. 5. – Opera omnia, Quaracchi 1898, t. 8 s. 164. Por. S. Th., III q. 54 a. 4.

Fot. www.deon.pl

 

Część 1