XXX Niedziela Zwykła, B (Hbr 5,1-6) Każdy arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy. Może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabościom. I ze względu na nią powinien jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga jak Aaron. Podobnie i Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, iż stał się arcykapłanem, ale /uczynił to/ Ten, który powiedział do Niego: Ty jesteś moim Synem, jam Cię dziś zrodził, jak i w innym /miejscu/: Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka. Wiecie co wyświetla się w Google po wpisaniu słowa: "ksiądz"? Taaak zgadza się. Dokładnie nic, to kim na prawdę i jest i ma być. Lecz nie o Googlowskie SEO martwić się można, ale o ludzkie myśli, co rodzą się w głowach na to samo hasło. Choć jedno wielokrotnie niedaleko od drugiego. Dlaczego o tym? Bo życzę dziś sobie i Tobie byśmy mieli zdolność obierania jabłek. Tak. Obierania jabłek. Bo choć każdy rzuca okiem na kolory skórki, to nie ona świadczy o smaku, ani o słodkości. Z resztą i tak wielu z nas ją obiera. A z kapłaństwem jest podobnie. Choć jesteśmy zabiegani za tysiącem spraw, to da to nam prawdziwe szczęście, gdy "sprawy te będą odnoszącymi się do Boga". W pełni świadomi własnych słabości. Też i po to, by słabości Twoje lepiej zrozumieć. Czy Jezus zostałby księdzem? Został. "Składał dary i Ofiarę za grzechy".

 ks. Radek Warenda scj

www.radekscj.pl