Roczniki Statystyczne Kościoła za rok 2005-2010 mówią o wzroście powołań – aż 4% na świecie, a w Afryce 14,2%, z tym że w Europie odnotowano spadek 10,4%. W herbie papieskim Benedykt XVI postanowił umieścić twarz Afrykańczyka. Czy Ksiądz Biskup sądzi, że papież wiąże większe nadzieje z Afryką niż z Europą, myśląc o wiośnie chrześcijaństwa?

Tak jak to mówił bł. Jan Paweł II, Afryka jest nadzieją Kościoła. Możliwe, że środkowa część jest tą nadzieją ze względu na większą liczbę powołań. Musimy jednak przypatrzeć się temu zjawisku od strony jego motywu, czy jest to powołanie do kapłaństwa, czy powołanie do prestiżu społecznego – tego nie wiemy. Natomiast w Południowej Afryce dostrzegamy całkiem odwrotną sytuację – drastyczny spadek powołań. Mamy dużo powołań z Zimbabwe, oraz z sąsiednich biednych państw afrykańskich. Młodzi ludzie chcą być kandydatami do zgromadzeń zakonnych w Republice Południowej Afryki i znowu pojawia się pytanie, jaki jest tego motyw. Mówimy o wzroście powołań w Afryce, ale nie wszędzie, gdyż południowa Afryka w tej chwili przechodzi pod tym względem kryzys.

Jakie są zatem przyczyny tego kryzysu?

Dawniej bycie księdzem związane było właśnie z pewnym statusem społecznym. W obecnej chwili młodzież w Republice Południowej Afryki ma znacznie lepsze możliwości wybicia się społecznego ze względu na to, że może skończyć szkołę, uniwersytet, dostaje pracę, lepiej zarabia aniżeli księża. Dlatego po co być księdzem? W przeszłości wiązało się to z byciem kimś w społeczeństwie, posiadaniem pieniędzy, samochodu, jakiegoś utrzymania. Teraz państwo zapewnia te dobra ludziom.

A jak można sprawdzić, czy kandydat ma wiarę i powołanie?

Są pewne przejawy tego: jak się kandydat zachowuje, jaką ma orientację, szczególnie w życiu wspólnotowym, co go interesuje, czy bardziej modlitwa, nauka, dobro zgromadzenia, czy może szuka rzeczy materialnych. Kiedy pracowałem wśród naszych kleryków afrykańskich, zaobserwowałem, iż nasi studenci, którzy przyjeżdżali z Kamerunu, Konga czy innych części Afryki, szukali sobie bogatych dobroczyńców, tzw. zastępczych rodziców. Te zastępcze rodziny pomagały im w różny sposób, głównie materialny. Często do tego stopnia, że bez pozwolenia przełożonego kupowały im np. komputer lub dawały pieniądze na ich osobiste potrzeby.

Czy czasem taka pogoń za rzeczami materialnymi nie jest związana z kryzysem wiary w życiu kapłańskim?

Jest rzeczą oczywistą, że jest to związane z kryzysem powołań kapłańskich. Często to podkreślamy, że współczesny materializm stał się zarówno przyczyną kryzysu kapłańskiego, jak również życia zakonnego. Widoczne to jest w życiu codziennym, kiedy kandydat do kapłaństwa czy życia zakonnego przejawia takie oznaki indywidualizmu i konsumpcjonizmu, kiedy brakuje tego elementu życia wspólnotowego, poświęcenia, dowartościowania godności kapłańskiej czy życia zakonnego. Czasami widać, że młodzi księża wstydzą się tego, że są księżmi. Przed święceniami ubierają się w sutanny i koloratki, a po święceniach w krawaty. Dla mnie jest to niezrozumiałe, gdyż młodzi ludzie, kiedy dopną już swego „celu kapłańskiego”, który jest początkiem nowej drogi życia i powołania, to wtedy zaczynają zmieniać swą orientację.

A czym właściwie jest wiara?

To zawierzenie, ufność Bogu na dobre i w czasie niepowodzeń (po ludzku mówiąc). To świadomość istnienia Boga, znajomość Jego prawa i postępowania według Bożych przykazań. Jako wierzący tym różnimy się od szatana (króla ciemności), który doskonale spełnia dwa pierwsze warunki, gdyż zna Boga i Jego prawo lepiej od nas, ale nie spełnia tego trzeciego.

Czyli możemy powiedzieć, że wiara to kreowanie relacji z Bogiem?

Przede wszystkim, to jest nieustanne kroczenie w obecności Boga.

Czy boi się Ksiądz Biskup o swoją wiarę?

Nie boję się o moją wiarę, ale przychodzą refleksje, czasami nawet mam wątpliwości, czy jest możliwe przekazanie tym ludziom mojej wiary i ukazanie im mojej relacji z Bogiem. Zastanawiam się, jak przekazać wartości moralne, wartości duchowe ludziom, wśród których pracuję, skoro oni bez przerwy obcują z duchami, ale często są to złe duchy. Nie zawsze dostrzegają obecność Chrystusa w Eucharystii, działanie Ducha Świętego i moc sakramentów świętych.

Właśnie, bo to jest troszeczkę tak: gdy stoimy na ziemi i patrzymy w górę, widzimy piękne niebo i myślimy, że ono jest płaskie. W momencie, gdy wsiądziemy do samolotu, dostrzegamy, że niebo wcale nie jest płaskie, ale ma warstwy. I chyba tak też jest troszeczkę z wiarą. My patrzymy na Afrykę, widzimy ludzi czarnoskórych, tańce i tłumy. A co Ksiądz Biskup dostrzega w swoich afrykańskich diecezjanach?

Dużo dobra, wiele zapału, czasami słomianego. Są oczywiście ludzie bardzo zaangażowani w życie Kościoła, którzy tworzą grupy modlitewne i są aktywni w tych grupach. Natomiast są i tacy, którzy jeśli nie mają motywacji czy też – mógłbym nawet powiedzieć – kontroli ze strony księdza lub biskupa, to po prostu zaniechają praktyk. W czasie apartheidu ludzie byli bardziej zaangażowani w sprawy parafii, bardziej potrzebowali relacji z Panem Bogiem. Gdy kiedyś zapytałem: „Dlaczego tak długo przebywacie w kościele?”, odpowiedź brzmiała: „Bo tylko tutaj czujemy się wolni”. Obecnie ludzie odchodzą od Kościoła, bo tę wolność mają także poza Kościołem.

Czyli troszeczkę podobnie jak w Polsce w latach komunizmu: też mieliśmy pełne kościoły, ludzi mocno zaangażowanych religijnie, po czym okazało się, że czegoś nie było. Czego zabrakło?

Ci ludzie byli politycznie zaangażowani i potrzebowali kościoła jako holu albo miejsca spotkań. I tak samo jest u nas w Republice Południowej Afryki – nie było po prostu dogłębnego przeżycia osobistej relacji z Panem Bogiem. Brakło właśnie zasadniczego elementu, prawdopodobnie zrozumienia Chrystusa obecnego w Eucharystii.

Potrzebny nam ten Rok Wiary, który ogłosił Benedykt XVI?

Jak najbardziej. Potrzeba ożywienia ducha chrześcijańskiego jest ważna ze względu na to, że wpadliśmy prawdopodobnie w stagnację. Obecnie ludzie są od czasu do czasu katolikami, nieregularnie albo wcale nie uczestniczą w życiu Kościoła i dlatego istnieje konieczność nowego spojrzenia na to, kim jesteśmy jako katolicy. W południowej Afryce to jest jeszcze bardziej widoczne ze względu na to, że mamy dużo różnych odłamów chrześcijańskich. Trzeba nam uświadamiać, czym jest obowiązek względem Kościoła, jakie jest miejsce katolika w Kościele i czym jest w naszym życiu wspólnota kościelna. To jest jedna płaszczyzna, wymiar czysto ludzki. Natomiast druga płaszczyzna, to pogłębienie mojej relacji z Bogiem przede wszystkim w życiu sakramentalnym. W Południowej Afryce, tak jak chyba w Polsce, najważniejszym sakramentem wydaje się pogrzeb, a to przecież nie jest sakrament, tylko oddanie czci zmarłemu poprzez chrześcijański pochówek. Jednak u nas jest z tym wielki problem. Nie zwraca się uwagi na to, że dziecko było nieochrzczone, że w danej rodzinie nie było małżeństwa katolickiego, że ludzie nie przychodzili do kościoła, ale najważniejsze jest to, żeby dany człowiek miał katolicki pogrzeb. I tu jest właśnie niezrozumienie, czym jest wiara, czym są sakramenty i ich wartość w naszym życiu. I dlatego potrzeba nam tego Roku Wiary, i to bardzo potrzeba, żeby jakoś wspólnie przeżyć te rekolekcje w naszym życiu osobistym i parafialnym, jak również ogólnokościelnym.

To w takim razie, jakie są pomysły diecezji De Aar na zbliżający się Rok Wiary?

W sierpniu rozpoczną się rekolekcje w każdej parafii. Ze względu na to, że tutaj jest dość złożona i problematyczna sytuacja, bo np. w jednym mieście mamy trzy parafie i każda z nich posługuje się innym językiem: angielskim, afrikaans i Xhosa, musimy zamiast jednej tury rekolekcji zorganizować trzy. Dlatego zaczynamy wcześniej, żebyśmy mogli ukończyć je w styczniu. Wiodącym tematem rekolekcji będzie „Pojednanie i odnowa chrześcijańska”. Jednocześnie chcemy zorganizować w każdej miejscowości nawiedzenie krzyża, który będzie przekazywany od rodziny do rodziny. Ufam, że spowoduje to ożywienie wiary, ale przede wszystkim pojednanie pomiędzy zwaśnionymi sąsiadami. Bo cóż jest warta wiara bez uczynków? I tutaj właśnie chodzi o to, żeby budować pozytywne relacje między ludźmi.
Otrzymałem także relikwie św. s. Faustyny i bł. Jana Pawła II, które będą wystawione w katedrze w De Aar i w przyszłości nawiedzą poszczególne parafie.

Wybór relikwii św. s. Faustyny i bł. Jana Pawła II to przypadek czy pewna myśl i planowanie się za tym kryją?

Myślałem o relikwiach św. s. Faustyny, ale nawet nie spodziewałem się otrzymać relikwii bł. Jana Pawła II, chociaż bardzo tego pragnąłem. Mam zamiar w przyszłości stworzyć sanktuarium Miłosierdzia Bożego w diecezji De Aar na całą południową Afrykę ze względu na to, że diecezja znajduje się w samym jej centrum. Ale żeby takie sanktuarium powstało, najpierw muszę bardziej rozpropagować nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, a bł. Jan Paweł II był tym, który brał czynny udział w krzewieniu tego nabożeństwa. Sądzę zatem, że będzie On w pewien sposób orędował i pomagał nam w rozszerzaniu kultu Miłosierdzia Bożego.

Zobacz cały numer „Czasu Serca”