Czy nie łatwiej byłoby dzisiejszą liturgię słowa przeczytać od końca? Zacząć lekturę od ewangelii, w której pobity i opuszczony Jezus tłumaczy Piłatowi, że jest królem. Ten oczywiście nie wierzy, bo zapewne wielu już spotkał „Juliuszów Cezarów” i innych, którym w głowie nieco się poprzewracało. Tacy już jesteśmy, że sądzimy po pozorach. Bo skoro król, to gdzie korona, zbytki, podwładni? Że nieco inny król... że nie z tego świata... A poza tym, Piłat miał innego władcę, któremu podlegał, i nie czuł potrzeby zmiany. Na tym etapie królestwo Jezusa nie może się poszczycić wielkimi sukcesami.

Dla chrześcijan pierwszego wieku wiary królestwo Jezusa było czymś szczególnie upragnionym. Przestraszeni prześladowaniami z utęsknieniem wyczekiwali przyjścia Pana, który miał w końcu „zrobić porządek” na świecie i w pełni objąć swą władzę. Gdy dziś spoglądamy na świat, widzimy naszych „królów”, to pragnienie jest nam równie bliskie. A jednak św. Jan mówi, że Jezus jest Władcą królów ziemi. Coś tu nie pasuje, bo słowa apostoła chyba nie bardzo przystają do rzeczywistości. A może włożyć Jezusowi na głowę złotą koronę, obwołać publicznie królem i w ten sposób rozwiązać nasze problemy? To zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Historia Piłata udowodniła, że politycy nie znoszą konkurencji kogoś, kto proponuje inną wizję świata.

Owa wizja najwspanialszego, nie mającego końca królestwa, będzie zrealizowana na końcu czasów. O tym zapewnia nas prorok Daniel. W jego wizji nie ma już buntujących się królów czy narodów. Triumf Jezusa będzie pełny i ostateczny. W ten oto sposób słowo Boże prowadzi nas do pewności wiary, że zwycięstwo Jezusa będzie totalne.

Dzisiejsze niedziela Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ostatnia niedziela roku liturgicznego ukazuje nam napięcie, między tym, co już jest wśród nas, Królestwem Bożym, które jak ziarnko gorczycy rozwija się, a chwastami, czyli tym, co ziemskie.

Pamiętasz, na początku zadałem pytanie, czy nie lepiej byłoby dzisiejszą liturgię słowa przeczytać od końca. A jednak jest inaczej: najpierw czytamy wspaniałą prorocką wizję, a później widzimy bolesną rzeczywistość sądu przed Piłatem. Czy Jezus nie mógł objąć swej władzy w łatwiejszy sposób? Cóż, moglibyśmy wchodzić w głębokie rozważania teologiczne, lecz pomyśl, jakie to ma znaczenie dla ciebie. Myślę, że chodzi o weryfikację naszej wiary. Dziś przypominamy sobie o królestwie, które jest pośród nas. A być może jutro, gdy pójdziesz do pracy, na uczelnię czy do szkoły, staniesz przed konkretnym wyborem: czy oddać chwałę Jezusowi czy pójść na łatwiznę i oddać cześć pierwszemu lepszemu bożkowi.

Chcesz ujrzeć Królestwo Boże? Nie patrz w górę, nie czekaj. Wprowadź je w swoim życiu, tam gdzie żyjesz na co dzień.