XXXII Niedziela Zwykła, B (Mk 12, 38-44)

Jezus nauczając mówił do zgromadzonych: Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie.

1. Zaborcza pycha

Ktoś powie: „Jakiego zaborcę? Kolejny nawiedzony klecha…” Czy aby na pewno? Myślę, że pomimo tego, co słyszymy z większości mediów, tych uznanych dzisiaj za jedynie właściwe i na czasie, nie jest tak dobrze jak próbuje się to wbijać w umysły Polaków, pomijając przy tym zdroworozsądkowe myślenie. Opanowała nas bowiem pycha dzisiejszego czasu i wielu z nas nie szanując niepodległości myślenia drugiego człowieka, próbuje odebrać mu tę wolność, spychając takiego „upatrzonego” sobie dewianta w przestrzeń dla osób aspołecznych. Każdy bowiem, kto wypowiedziałby się inaczej niż jest to uznane za właściwe, przez narzucających style społeczne, jest postrzegany za psychola. Kluczem do tego, są słowa, które stały się w ostatnim czasie zakazane w Polsce. Użycie ich bowiem grozi zesłaniem na margines życia społecznego. I tak, trzeba uważać, by nie wypowiadać takich wyrazów jak: Bóg, Honor, Ojczyzna, Smoleńsk, Radio Maryja, Tv Trwam, Kościół i jeszcze kilka innych…

2. Zaborczy czas

Żyjemy bowiem w takim momencie historii, gdzie w naszej szerokości geograficznej nie mamy problemu z najazdami sąsiednich państw na tereny innych krajów, ale mamy do czynienia z jakąś formą zaborów w przestrzeni myślenia, odczuwania, postrzegania rzeczywistości. Powoli gubimy się w tym wszystkim i już nie jesteśmy w stanie jasno wyznaczyć granic temu, co uchodzi za normalne, ale przyjmujemy to, co jest nam narzucone przez świat pseudokultury. Mentorami i przewodnikami tego świata są osoby przedstawiane jako „celebryci”. Ten termin zaś stał się jedynym nośnikiem autorytetu dzisiaj. Potrzeba jednak ów autorytet wziąć w wielki cudzysłów.
Przypominają mi się tutaj słowa Pawła VI, które wypowiedział kilkadziesiąt lat temu, ale jakby z roku na rok, zyskujące na swej aktualności: „Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę, wdarł się do Kościoła Bożego swąd (dym) szatana. Jest nim zwątpienie, niepewność, zakwestionowanie, niepokój, niezadowolenie, roztrząsanie. Brak zaufania do Kościoła. Natomiast darzy się zaufaniem pierwszego lepszego świeckiego “proroka" wypowiadającego się przy pomocy prasy lub przemawiającego w jakimkolwiek ruchu społecznym i żąda się od niego formułek dla prawdziwego życia! Nie myśli się przy tym, że my te formuły już posiadamy!”

3. Niepodległy grosz

Jezus dzisiaj stawia nam za przykład ubogą wdowę, która była zupełnie wolna od „celebrytów” tamtego czasu. Ona miała swoje myślenie, swoje ubóstwo i nie bała się oddać ostatniego grosza, gdyż wierzyła, że Bóg i tak się o nią zatroszczy. Gdyby dzisiaj prasa opisała takie wydarzenie, na pewno Kościół zostałby oskarżony o zdzieranie z biednych ludzi ostatnich pieniędzy… Owa wdowa jednak, była wolna, miała niepodległe serce zarówno grzechowi jak i nurtom społecznym swojej epoki. Jej pokora i zawierzenie Panu Bogu, obroniło ją przed pychą świata i naporem mody.
I my jesteśmy wezwani do walki o wolne serce. Nie możemy pozwolić, by zaborcą stał się grzech, a tym bardziej, nie możemy się poddać tym, którzy ten grzech w Polsce lansują, spychając w przestrzeń „nienormalności” wszystko, co do tej pory, było chlebem powszednim Polaków. Pozostańmy wolnymi ludźmi, z sercem przy Bogu i nogami twardo postawionymi na ziemi.