Nie lubię tego zajęcia, odkąd wypędziłem pierwszego ducha. (…) Szczególnie śmieszna wydawała mi się naiwna wiara w duchy. Chciałem to sobie wytłumaczyć bardziej naukowo. Kiedy jednak na moich oczach pewna nastolatka zaczęła zmieniać zachowanie, tracąc przy tym świadomość swych czynów, nie mogłem pozostać obojętny.

 Po konsultacji z kolegą – wówczas też początkującym psychotronikiem – postanowiliśmy dokonać egzorcyzmu. Udało się, co zszokowało mnie jeszcze bardziej niż wcześniejsze zachowanie owej dziewczyny. (…) Brała ona udział w seansach spirytystycznych, po których życie straciło dla niej sens.

Newage’owska duchowość
Autor tej wypowiedzi przyznaje, że długo nie wierzył w duchy i opętanie, a zdobyte wyższe wykształcenie pedagogiczne i psychologiczne wystarczało, by uznawać zaburzenia opisywane jako opętanie za chorobę psychiczną. Celem egzorcyzmów – jak uważa – jest wypędzanie duchów z ciał osób żyjących. Chociaż niektórzy mówią też o egzorcyzmowaniu demonów i nawet samego Szatana. Ja jednak wolę owe teorie traktować jak bajki dla niegrzecznych chrześcijan. Do całej bowiem chrześcijańskiej koncepcji opętania demonicznego podchodzi ironicznie. Nie jest w tym odosobniony. Wielu ludzi, zajmując się zawodowo „odganianiem duchów”, nazywa siebie „egzorcystami” i reklamuje się na stronach internetowych. Udzielają oni wywiadów telewizyjnych, piszą książki.
Instruktorzy stawania się egzorcystą uwalniają nie tylko od duchów. Ośmieszając ekspiacyjne cierpienie katolickich świętych, kształtują obraz Boga swoich pacjentów czy nowych adeptów w fachu:
Wybacz, ale jako egzorcystka muszę cię trochę rozczarować. Druga strona pełna jest takich naiwnych jak ty, cierpiących dla Boga, aby dostrzegł, jacy są biedni i jak cierpieli za życia. Jeśli nie zmienisz swego wyobrażenia o cierpieniu za życia i o życiu po śmierci, takie samo rozczarowanie czeka i ciebie.
Pozytywne myślenie podpowiada rozwiązanie: A może warto się od tych urojeń uwolnić (np. odreagować poprzez regresing) i po prostu zacząć doświadczać Jego miłości już za życia? Następnie podają wzór modlitwy kontemplacyjno-afirmacyjnej: Chętnie utożsamiam się z cechami Boga. Utrzymuję świadomość, że On i ja jedno jesteśmy. Cała moc Boga jest obecna we mnie, gdy otwieram się na nią z ufnością. Jestem Wszechmocną Boską Istotą. Czuję się bezpiecznie z wszechmocą Boskiej Istoty we mnie.
Czy chodzi tu jednak o zjednoczenie z Bogiem, czy raczej o stapianie się z „bogiem wewnętrznym”, wiarę w którego przyjęło wielu po Jungu? Treść modlitwy odpowiada zaproszeniu ideologów New Age do uznania własnej boskości, bo „Bóg” jest obecny głęboko w nas samych, i do odkrycia naszej nieograniczonej mocy.
Odpowiednio wytrenowany „władca duchów” powinien liczyć się z tym, że przekroczenie granicy między światami jest odnowieniem transów medialnych lub spirytystycznych z poprzednich wcieleń. Dobry egzorcysta to też taki, który wiele wie na temat świata pozagrobowego, śmierci i psychologii duchów. Powinien dopuszczać takie możliwości, jakie odrzucają kapłani jego religii. W przeciwnym razie w oczach duchów staje się tylko śmiesznym człowieczkiem, który nieskutecznie spełnia rytuał bez wiedzy i świadomości.

À la Allan
Pseudoegzorcyści – jak twierdzą – nie widzą Szatana, ale litują się nad nim: Zbłąkane duchy satanistów zasługują na traktowanie ich z miłością i szacunkiem oraz na wskazówki dotyczące błędów, jakie popełnili za życia.
Egzorcystka Wanda także uważa, że nie ma Szatana, piekła ani grzechu. Odwołuje się przy tym do koncepcji spirytyzmu i reinkarnacji Allana Kardeca. Natomiast wszystkie demoniczne nawiedzenia, jakie napotkała w oferowanych usługach, w końcowym efekcie okazywały się opętaniami przez nienawidzące, bardzo wściekłe duchy ludzi zmarłych, które z najróżniejszych powodów nie odeszły za kurtynę śmierci. Istnieje nieskończona liczba duchów, które nie odeszły do Boga, i tak samo duża ilość powodów, dla których owe duchy zadręczają swoje „ofiary”. Podobnie twierdzi egzorcystka Anna, organizatorka seansów spirytystycznych i wróżbitka.
Pseudoegzorcyści nie stronią od występów w sensacyjnych programach telewizyjnych. Ich popularność i rosnące zamówienia na płatne usługi stały się źródłem wielkich dochodów.

Pseudoegzorcyści katoliccy
Jednym z najbardziej niebezpiecznych typów pseudoegzorcystów są tacy, którzy deklarują poglądy katolickie. Mówią, że egzorcyzmy występują tylko w wierze katolickiej i są zgodne z naszym wyznaniem. (…) Sam Jezus Chrystus był egzorcystą. Przyznają, że najczęściej księża są egzorcystami i to Pan Bóg uzdrawia, a nie człowiek. Ostatnio odmawiałem egzorcyzm nad sześcioletnim chłopcem, w którego wstąpił zły duch, ponieważ ojciec ofiarował go podczas czarnej mszy. Trzymało go siedem dorosłych osób – informuje świecki egzorcysta i wizjoner. Pan Piotr jest zdania, że do uwolnienia danej osoby od złego ducha konieczny jest bezpośredni kontakt opętanego z egzorcystą. Według niego ofiarami opętania są nie tylko osoby uczestniczące w seansach spirytystycznych. Istnieje bowiem możliwość, by przygonić komuś złego ducha do domu. Te poglądy, na pozór zbliżone do pojęć związanych z posługą egzorcystyczną kapłanów, uzyskują dodatkową rangę, gdy np. w kontekście wizjonerstwa przywołane zostaną przykłady św. o. Pio czy św. s. Faustyny. Uznaje się, że wizjoner to człowiek nieomylny i nie jest się w stanie pomylić, gdyż ma bezpośredni kontakt z Bogiem.

Władza pobożnych?
W klasyfikacji problemu, obok praktyk akatolickich i okultystycznych, występuje forma uzurpacji władzy duchowej przez pewne pobożne osoby. Wydaje się, że chęć do egzorcyzmowania, występująca wśród niektórych animatorów grup katolickich, rodzi się pod wpływem ewangelizacyjnych kontaktów z przedstawicielami Kościołów reformowanych, w których praktyka zwracania się wprost do złego ducha jest dużo bardziej rozpowszechniona niż w Kościele katolickim. Choć nie posługują się oni rytuałem Kościoła, zajmują się uwalnianiem od złego ducha, nie pomijając przy tym formuł imperatywnych. Niektórzy spośród nich odeszli duchowo od katolicyzmu, nie uznając roli Maryi, inni z kolei stali się członkami sekt o podłożu protestanckim.
Przykładem uzurpowania władzy egzorcyzmowania jest historia pewnej kobiety, która stwierdziła, że powierzony jej pod opiekę chłopiec jest opętany. Poczuła wielki przymus, aby się nad nim modlić. W czasie egzorcyzmów jej twarz przybrała tak demoniczny wyraz, że wszyscy się przestraszyli. Po tym zdarzeniu prosiła o pomoc kapłana egzorcystę. Okazuje się – jak diagnozuje ten przypadek ks. prof. Andrzej Kowalczyk – że zły duch może namawiać człowieka do egzorcyzmowania i obiecywać mu nawet sukcesy na tej drodze. Paradoksalnie zły duch może obiecywać władzę nad złym duchem.

Inne kontrowersyjne formy
Inna forma postawy pseudoegzorcystycznej dotyczy osób wcześniej praktykujących okultyzm, czyli „obciążonych okultystycznie”, które mimo duchowego nawrócenia zbyt szybko chcą pomagać w uwalnianiu innych od złego ducha. Zdarzało się, że charyzmatycy już po wejściu w grupę posługującą modlitwą o uwolnienie, nie dostrzegając zasadniczych różnic i zagrożenia duchowego, nadal byli otwarci na metody nadzwyczajnych uzdrowień, jak np. reiki.
Istnieją chrześcijanie – kontrowersyjni egzorcyści-charyzmatycy, jak Bob Larson, pastor Spiritual Freedom Church w Scotts-
dale (Arizona), który od lat 80. XX wieku egzorcyzmuje i uwalnia od demonicznych opętań ludzi licznie zebranych na organizowanych przez siebie i jego zespół sesjach, które przynoszą mu niemałe dochody finansowe. Systematycznie robi to przez radio, przed kamerami wideo, wprowadzając ludzi w różnorodne stany emocjonalne i manifestacje.
Znane są historie udręczonych chrześcijan, którzy udawali się np. do przedstawicieli islamu uwalniających z dżimi, jak ma to miejsce w Chorwacji. Ich pomoc okazuje się pseudoegzorcystyczna, gdyż droga uwolnienia po skorzystaniu z takiej pomocy jest bardzo trudna i długa.

Bez zgody biskupa
Zdarzają się przypadki egzorcyzmowania przez kapłanów katolickich bez zgody swego biskupa. Jednym z takich przykładów to ksiądz zwany „uzdrowicielem w sutannie”, który uprawiając radiestezję oraz lecząc bioenergoterapią, z czasem zaczął przejawiać „zdolności uzdrowicielskie”. Na łamach czasopisma „Uzdrawiacz” wyznał: Wprawdzie nie jestem mianowany przez biskupa egzorcystą, ale jak trzeba, zajmuję się również wypędzaniem demonów. Niedawno mieliśmy tu kobietę opanowaną przez złe duchy. Wraz z moją siostrą doprowadziłem ją do stanu równowagi psychicznej, spokoju i wiary w swoje siły.
Przed taką pokusą przestrzega kapłanów bp Andrea Gemma, mówiąc: Sam demon śmieje się w nos tym, którzy przywłaszczają sobie prawo do sprawowania egzorcyzmów bez pozwolenia biskupa.
Sam demon śmieje się w nos tym, którzy przywłaszczają sobie prawo do sprawowania egzorcyzmów bez pozwolenia biskupa.

Za: "Egzorcysta", zamów prenumeratę już dziś na www.miesiecznikegzorcysta.pl

Fot. sxc.hu