Trzydziesta czwarta Niedziela zwykła
Uroczystość Chrystusa Króla

J 18, 33b-37 Królestwo Chrystusa nie jest z tego świata

Piłat powiedział do Jezusa: «Czy Ty jesteś Królem żydowskim?». Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?». Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?». Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?». Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu».

---

Niespełna tydzień temu, w rozważaniu Bożego Słowa towarzyszyły nam jeszcze spadające z nieba gwiazdy i trzęsąca się ziemia... Apokaliptyczna wizja końca świata... Kataklizmy... Pękający układ heliocentryczny... A co za tym idzie, nasze ludzkie emocje, które były tym większe, im większa była i jest, nasza wrażliwość na tego typu obrazy.

A dzisiaj... Kontrast... Zupełnie nowy świat... Pokorny Chrystus - pobity, bez mocy..., bez tronu, bez chwały... Wydaje się, że to, co słyszeliśmy przed tygodniem, w żaden sposób nie można porównać z tym, co słyszymy dzisiaj! Ale to tylko gra pozorów, bowiem apokalipsa prawdziwie się dzieje! Co więcej dokonuje się w pretorium rzymskiego namiestnika... Krótko mówiąc, odkrywanie prawdziwej rzeczywistości, bo tym przecież jest apokalipsa, dzieje się w mieszkaniu - niestety - ślepego Piłata!

Zachęcam do tego, byśmy, choć na chwilę, przenieśli się tam oczami naszej wyobraźni... I co widzimy... Ano spotkanie Piłata z Jezusem; króla ziemskiego z Królem niebios. Oczywiście sam Piłat nie jest królem, ale w tym miejscu uosabia tego, który nim jest, a więc - Tyberiusza cezara. Elegancki tron, czyste szaty prefekta Judei..., być może pozostawiony na jego ramieniu ciepły dotyk żony... Ziemski król ma się dobrze, jest panem..., panem rozgrywanej na jego dziedzińcu sytuacji..., a ten niebieski? Szkoda słów... Po ludzku mówiąc - sytuacja jest beznadziejna! I to widzimy... widzimy... Tylko, co w tej sytuacji oznacza: widzieć?

Co ono oznacza dla nas, którzy uczestniczymy tu i teraz nie tyle we Mszy Świętej..., która dla wielu pozostaje abstrakcyjnym pojęciem, ale uczestniczymy w Poczęciu, Narodzinach, Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa... Co to słowo oznacza dla nas, którzy zgromadziliśmy się w świątecznym dniu w kościele, we wspólnocie nie tyle rodzinnej, czy przyjacielskiej, ale we wspólnocie, w której łączy się niebo z ziemią, w której obecne są pośród nas hufce aniołów, święci, ci wszyscy, którzy poprzedzili nas w pielgrzymce wiary...

Nigdy nie zapomnę sytuacji, w której kilka dni po święceniach kapłańskich, od kobiety obdarzonej darem mistyki chrześcijańskiej, otrzymałem sms-a następującej treści: "Na waszych święceniach obecna była Maryja. Widziałam Ją! Czekała nas was - swoich umiłowanych synów... I trzymając w dłoniach chleb, witała was".

Dlatego śmiem pytać dzisiaj siebie i każdego z nas, co to znaczy widzieć? Bo być może, podobnie jak Piłat, jesteśmy ślepcami..., którzy mijają się z rzeczywistością i na jej temat niewiele potrafią powiedzieć.

Zupełnie tak, jak przed kilkunastu laty miało to miejsce we Włoszech, w okresie Bożego Narodzenia, gdy pewien kapłan chciał znaleźć informację o Bożym Dziecięciu. Poszukiwał ludzi, którzy w owych dniach realnie byli w grocie i spotkali się z Jezusem. Wydawałoby się - nic prostszego! Niestety, ów kapłan nie znalazł! I wtedy uświadomił sobie, że pomimo świątecznego tłumu, w grocie nie było osoby, która realnie spotkała się z Bogiem żywym... Wszyscy natomiast widzieli figury, choinki, ozdoby... Nie widzieli jednak Boga...

I Piłat też nie widział! Nie dostrzegł tego, że jest zwykłym nędzarzem stojącym przed Panem nieba i ziemi, lądów i oceanów, przed Królem przestworzy... Choć w tym jego: Czy Ty jesteś Królem żydowskim?, dostrzegam pragnienie przejrzenia, zobaczenia w Jezusie prawdziwego Króla. Nie takiego, którego widział w osobie Tyberiusza cezara - ciągle narażonego na utratę tronu, królującego w nieustannej walce, trzymającego pod pręgierzem politycznych wrogów, drżącego ze strachu o własne życie... Piłat wiedział, że to nie tak..., że to nie jest prawdziwy król i to nie jest prawdziwe królowanie...

I był bliski szczęścia, jednak w tym momencie miał zbyt wygórowane oczekiwania względem Chrystusa... Nie zrozumiał, że Królestwo Boga, pomimo swej wielkości jest tak małe, jak ziarnko gorczycy... Nie mógł zatem przypuszczać, że rozwinie się w ogromne drzewo, na którego gałęziach powietrzne ptaki znajdą odpocznienie... On ten dojrzały przejaw Bożego Królestwa chciał widzieć już! Natychmiast! I dlatego go nie zobaczył, a w nim nie zobaczył królującego Chrystusa!

I To szokujące wydarzenie powinno stać się dla nas inspiracją! Wpierw, do poszukiwania Króla, a także owej groty, o której wspomniałem... Ale już odtąd codziennie, a później do głoszenia Tego, którego w niej spotkaliśmy i codziennie spotykamy na kartach Ewangelii. W ten sposób, dla wielu poszukujących Boga ludzi, jedyną wskazówką do cudownej groty nie będzie li tylko betlejemska gwiazda, która choć piękna, to jednak zawsze jest i pozostanie jedynie martwą rzeczą..., lecz także żywy Drogowskaz, którym może być każdy z nas. Być może ludzie pokroju Piłata czekają na Twoją wskazówkę i Twoją relację ze spotkania z Bogiem, a nie z figurą, czy obrazem...

I to ulubione przeze mnie pytanie, jak to zrobić...? Co zrobić, by widzieć? Odpowiedź jest prosta, choć realizacja wymagająca... Bo, co trzeba zrobić, by nauczyć się chodzić? Trzeba zacząć chodzić. Co trzeba zrobić, by nauczyć się modlić? Trzeba się zacząć modlić. Co trzeba zrobić, by widzieć wokół siebie Królestwo Boże? Trzeba się zbliżyć do Króla, trzeba zacząć Go szukać w różnych przejawach życia, aby w końcu Go spotkać... A może On spotka mnie?! I wtedy Go  rozpoznam...

W przeciwnym wypadku niczego nie zobaczę i będę ślepy na królewską rzeczywistość, która dzieje się obok mnie, a nawet dzieje się we mnie, bo jak zaświadcza nasz Mistrz: "Oto bowiem Królestwo Boże jest pośród was" (por. Łk 17,21).

Prosimy Cię zatem Duchu Święty, którego z nieba posyła nam Jezus, abyś przyniósł nam przejrzenie, uzdrowienie naszych oczu, naszych zmysłów... Abyśmy w ten sposób umieli zobaczyć królowanie Boga na ziemi i w niebie: Ojca z Synem w jedności Ducha Świętego. Amen.

 

www.esdras.pl