IV Niedziela Adwentu (C)

Łk 1, 39-45
Maryja jest Matką oczekiwanego Mesjasza

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana».



Siedem lat temu, gdy kończyłem liceum, planowałem swoją dalszą przyszłość... Chciałem zostać ekonomistą, bankierem, pragnąłem obracać się w światku polskiej finansjery... Wierzyłem w to... Wierzyłem w swój talent, umiejętności i intuicję, której mi nie brakowało..., ale Jezus zaplanował to inaczej. Zaproponował mi inną drogę życia, inną drogę służby, zamiast ekonomii materii, zaproponował mi ekonomię zbawienia. Poprowadził mnie na drogę, w której byłbym do Jego wyłącznej dyspozycji. Pobudził moje serce do wstąpienia do Zgromadzenia Księży Sercanów. Zgodziłem się..., pomimo bólu, zewnętrznych, rodzinnych trudności, niezrozumienia, w końcu udało się.

Ta historia mojego życia, to tylko blady obraz tego, co przeżyła Maryja w momencie Zwiastowania... Zwykła (niezwykła) Maryja, była w tym czasie już dojrzałą kobietą, kobietą poślubioną Józefowi. Wszystko było zaplanowane, wspólne zamieszkanie było już tuż, tuż... A Bóg w swej odwiecznej Mądrości zechciał by było jeszcze inaczej. Po ludzku patrząc Maryja znalazła się w bardzo niezręcznej i trudnej sytuacji. Nie było Jej łatwo stanąć przed swymi rodzicami, Józefem, żydowską gminą i powiedzieć: „jestem brzemienna za sprawą Ducha Świętego”. Przecież w tamtych czasach był to absurd... i dzisiaj dla wielu takim pozostaje. Dla radykalnych Semitów wszystko było jasne! To grzesznica, cudzołożnica, trzeba Ją ukamienować! Nieprzespane noce, niezrozumienie..., jednakże ciężkie chwile miały dopiero nadejść: spojrzenia gapiów, oszczerstwa, trud podróży do Jerozolimy, ucieczka do Egiptu, w końcu Męka i Śmierć Jezusa... Dopiero, gdy wnikniemy w cały kontekst, w którym Maryja się znalazła, możemy zrozumieć, jak niebanalne było Jej: „Uwielbiaj duszo moja Pana i raduj się mój duchu w Bogu Zbawcy moim!”.

Fascynujące są te słowa Maryi, które wypowiada u swojej krewnej Elżbiety, dzieląc się z nią radością z tego, co wydarzyło się w Jej życiu. Chciałoby się powiedzieć, że Maryja w swoim zawierzeniu widzi więcej, dostrzega radosny finał sytuacji, w której się znalazła... Maryja pozostaje w głębokim zawierzeniu i zaufaniu Bogu... On wie, co robi, On patrzy szerzej, dostrzega to, co po ludzku nie ma żadnej wartości i jest druzgocącą porażką... Maryja wchodzi na wąską drogę wiary, na której realnie doświadcza przechodzącego Boga...

O tego przechodzącego Boga, ponad miesiąc temu zapytał mnie jeden z moich Współbraci. Wprost zadał mi pytanie: „Adam, jak ty rozpoznajesz przechodzącego Jezusa?”. W pierwszej chwili nie wiedziałem co odpowiedzieć… Powiedziałem, wiesz, ja przechodzącego Jezusa, najczęściej rozpoznaję w sytuacjach, których zupełnie nie rozumiem… Natchnienie Boże, które zachęca mnie do tego, abym wsiadł do tego przedziału w pociągu, po czym rodzi się wśród pasażerów burzliwa, ale budująca rozmowa na tematy wiary i religii - musiałem tam być..., prośba o pomoc, która sprawia, że znajduję się w miejscu, w którym potrzebna jest jeszcze inna pomoc albo rozmowa…, potrzeba było, abym tam był!

Jednakże, aby wkroczyć na tę maryjną drogę zaufania Bogu i zawierzenia Mu do końca, potrzeba dbałości o prawe sumienie. Ono jest gwarantem spotkania Boga nawet wtedy, gdy nie rozumiem Jego planów. Maryja wyśpiewuje Bogu radosne dziękczynienie, bo w swych zamierzeniach jest wolna..., bo zależy Jej tylko na wypełnieniu tego, o czym powiedział Jej Anioł Gabriel.

Raduję się z Maryją i dziękuję Bogu, że pozwala mi dzisiaj tutaj z Wami być..., że jest to kolejne miejsce, w którym zechciał mnie postawić, abym mógł wypełniać to, co kiedyś w bólach i trudach decyzji się rodziło i powstawało. Za Maryją powtarzam: Wielbi dusza moja Pana...