XXVII Niedziela Zwykła (B)
Mk 10, 2-12 Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela

Faryzeusze przystąpili do Jezusa i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam nakazał Mojżesz?». Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg „stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem”. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela». W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».

--

Przed rokiem, w Krakowie, spotkałem młode małżeństwo. Akurat na początku sierpnia obchodzili czwartą rocznicę ślubu…, ale mieli problem. Mąż zgubił obrączkę… W związku ze zbliżającą się rocznicą postanowili działać szybko i zlecić jubilerowi wykonanie nowej, lecz identycznej obrączki. Udało się… Nie wiedzieli jednak, w jaki sposób można byłoby dokonać jej pobłogosławienia, dlatego zwrócili się z tą prośbą do mnie. Widząc ich głębokie pragnienie, uczyniłem to od ręki – pobłogosławiłem obrączkę. A potem czułem się, jak gdybym był na ich ślubie. Żona wzięła tę obrączkę, ucałowała i z namaszczeniem włożyła na serdeczny palec swego męża. I te słowa, które wypowiedziała wtedy Paulina: „jest to dla mnie bardzo ważne, niezwykle ważne. To znak, że należymy do siebie”.

Od tych dwoje emanowała tak wielka miłość do siebie, że każdy patrząc na nich, musiał ją zobaczyć i poczuć… Pomyślałem sobie wtedy, jak to dobrze, że przed czterema laty, tak zupełnie na poważnie, zaprosili Jezusa i Maryję do swej rodziny. Jak to dobrze, że rok temu, czego byłem naocznym świadkiem, to zaproszenie ponowili. Jak to dobrze, że przyjmują Komunię Świętą, słuchają Słowa Bożego…, a wieczorem wspólnie się modlą.

Wspólna, wieczorna modlitwa małżonków..., która w ich życiu nie polegała na recytacji formuł, lecz na dziękczynieniu Bogu za to, że są razem, że stanowią dla siebie pomoc, że są dla siebie darem niezależnie od pogody czy niepogody dnia, po prostu – "Na dobre i na złe", jak w tytule jednego z popularnych polskich seriali.

Pomyślałem wtedy, jak to dobrze, gdy w małżeństwie Bóg jest na pierwszym miejscu, bo wtedy wszystko jest na właściwym miejscu!