Jezus i Jego uczniowie podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: O czym to rozprawialiście w drodze? Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich! Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał. 

Newsweek Polska – czyli o Jezusie w rękach współczesnych…

w rękach ludzi…

          Gdy dzisiaj włączyłem TV, i przejrzałem programy z serwisami info, dobitnie zrozumiałem powyższą Ewangelię. Bóg wydany w ręce ludzi… Już nie na krzyżu, przybijany tępymi gwoźdźmi, ale gwoźdźmi kłamstwa i bluźnierstwa! Przez kogo? Przez własne dzieci – ochrzczonych. Od kliku miesięcy grupa katolików – choć już niepraktykujących, czy nawet oficjalnie wyrzekających się wiary w Boga, w którego Imię zostali ochrzczeni, prowadzi agresywną kampanię wydawania Jezusa w ręce ludzi. Na czele stawki już nie mieniące się jako antyklerykalne pisma typu „Fakty i mity”, ale rzekomo rzetelny tygodnik opinii „Newsweek”, którego okładki od jakiegoś czasu napawają obrzydzeniem, już nie tylko wierzących. Wszak lepiej to zrozumieć, gdy dowiadujemy się o tym, że pan Lis (redaktor naczelny) przechodząc z „Wprost” do wspomnianego wyżej pisma, miał zapowiedzieć swoim dziennikarzom, że „na barkach Kościoła, wyniesie Newsweek na ponad 100 000 egzemplarzy w tygodniu.” I jakoś rzeczywiście mu się to udaje, piętnując grzechy księży, bo wie, że z tej strony mu nic nie grozi. Co innego, gdyby chciał poprawić sprzedaż tygodnika, niosąc go na barkach nauczycieli, lekarzy czy polityków. Zapewne szybko oberwałby nie tylko w lewy, ale i w prawy policzek. Przyjął więc strategię nie tyle antykościelną czy antyklerykalną, ale demoniczną. Takim samym językiem mówią bowiem demony podczas egzorcyzmu. Żal mi go, gdyż nie wie jeszcze, jak w drastyczny sposób będzie musiał spłaci ten zaciągnięty dług popularności swojego pisma.

niezrozumiany…

          Bóg bowiem, jest dziś często niezrozumiany! Utożsamiany z grzechami pojedynczych ludzi. A Pan Jezus nie jest niczemu winien. To nie Jego zasługa, że dany ksiądz czy siostra zakonna popełniają grzechy! To nie jego wina, że policjant bierze łapówkę. To nie On powoduje, że ojciec czy matka, zamiast kochać dzieci, to fundują im patologię. I choć jest to bolesne, szczególnie gdy cierpią z tego powodu inni ludzie, to jednak Pan Bóg nie może na tym „stracić” w naszych oczach. Nie możemy pozwolić na to, by przeciwnicy Jezusa, ci którzy dopuścili się zdrady i służą złemu duchowi, a mają do dyspozycji wiele narzędzi – także i duże media, na grzechach ludzi, zbudowali nam fałszywy obraz Pana Boga i odciągnęli nas od Eucharystii i Wspólnoty, w których obecny jest żywy Pan.

przyjęty…

          Potrzeba więc z naszej strony otwartości na to, by przyjąć Jezusa. Jeśli zdołamy się przebić, przez ten zafałszowany obraz Pana Boga, budowany w oparciu o grzechy innych ludzi – nawet jeśli są to grzechy duchownych, to wygramy na tym życie wieczne. Chcę was prosić, byście zawsze pamiętali, że wasze imię na sercu to nie „Newseek” czy „ks. X”, ale Jezus Chrystus! To On jest tym, który jest Barankiem bez skazy, On jest Miłością! Przy tej Miłości, za wszelką cenę musimy wytrwać!

ks. Michał Olszewski SCJ