Po powrocie ludzi do obozu starsi Izraela stawiali sobie pytanie: Dlaczego Pan dotknął nas klęską z ręki Filistynów? Sprowadźmy sobie tutaj Arkę Przymierza Pańskiego z Szilo, ażeby znajdując się wśród nas wyzwoliła nas z ręki naszych wrogów. Lud posłał więc do Szilo i przywieziono stamtąd Arkę Przymierza Pana Zastępów, który zasiada na cherubach. Przy Arce Przymierza Bożego byli tam dwaj synowie Helego: Chofni i Pinchas. Gdy Arka Przymierza Pańskiego dotarła do obozu, wszyscy Izraelici podnieśli głos w radosnym uniesieniu, że aż ziemia drżała. Kiedy Filistyni usłyszeli głos okrzyków, mówili: Co znaczy ów głos tak gromkich okrzyków w obozie izraelskim? Gdy dowiedzieli się, że Arka Pańska przybyła do obozu, Filistyni przelękli się. Mówili: Bóg przybył do obozu. Wołali: Biada nam! Nigdy dawniej czegoś podobnego nie było. Biada nam! Kto nas wybawi z mocy tych potężnych bogów? Przecież to ci sami bogowie, którzy zesłali na Egipt wszelakie plagi. Trzymajcie się dzielnie i bądźcie mężni, o Filistyni, żebyście się nie stali niewolnikami Hebrajczyków, podobnie jak oni byli niewolnikami waszymi. Bądźcie więc mężni i walczcie! Filistyni stoczyli bitwę i zwyciężyli Izraelitów, tak że uciekł każdy do swego namiotu. Klęska to była bardzo wielka. Zginęło bowiem trzydzieści tysięcy piechoty izraelskiej. Arka Boża została zabrana, a dwaj synowie Helego, Chofni i Pinchas, polegli.

 

W naszym życiu odbywamy wiele trudnych walk. Szczególnie trudne są bitwy z naszymi słabościami. Każdy grzeszny upadek zostawia w nas przygnębiające pobojowiska. Tyle razy prosiliśmy o pomoc, odmawialiśmy niezawodne koronki i stosowaliśmy już wszystkie możliwe duchowe rady w sprawach walki z grzechem.

Arka przymierza była wielką świętością, ponieważ przypominała o Bożej obecności wśród Jego ludu. Niestety, stała się dla niektórych Bogiem samym.

Czy „używam” Boga do poprawy swojego nastroju i polepszenia samooceny, zamiast sięgać do źródeł swoich błędów i z Jezusem przeglądać moje serce? Jeśli tak, to lepiej nie zaczynać bitwy, bo wygląda na to, że walczymy sami.