Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".

 

Dzisiaj Jezus zachęca nas, byśmy porzucili lęk o doczesność. Mówi, że jeśli umrze w nas świat i pęd za tym, co przemijalne, wydamy plon stokrotny. Nasze trudy o to, co duchowe i nie z tego świata dają stokrotny plon! To dopiero dobra nowina! Natomiast wybór tego świata jest skazaniem się na samotność. Ilekroć lokujemy nasz kapitał wiary w czymś doczesnym, to po pewnym czasie okazuje się to niewystarczające. Ilekroć chcemy „zmagazynować” naszą miłość w czymś z tego świata, okazuje się to za małe, by pomieścić tak wiele. Wreszcie, ile razy chcemy sięgnąć do tego doczesnego magazynu miłości, okazuje się on prawie pusty. Jezus, proponując nam, byśmy Mu służyli, zwraca nam prawdziwą wolność. Nie musimy już nikomu innemu służyć, dla tego świata obumarliśmy, możemy iść za Nim i czerpać z nieskończonego źródła wody żywej.