Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

 

Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Jezusowe słowa nie są zaproszeniem do zimnego wyrachowania, które i tak miałoby przynieść w ostatecznym rozrachunku wywyższenia naszego „ja”. Jezus sięga dużo głębiej, On chce naszego wyzwolenia od chorych ambicji, od pogoni za nieustannym dowartościowywaniem własnej osoby w naszych i cudzych oczach.

Medytowany fragment Ewangelii umieszczony w kontekście całościowego jej przesłania nabiera zaproszenia do oddania sprawy naszego wywyższenia w ręce samego Boga. Jedynym i prawdziwym wywyższeniem jest bowiem uczestnictwo w życiu samego Boga; być z Nim tak zjednoczonym, że już tu na ziemi zaczyna się żyć w rytm bicia Jego serca. Prośmy więc Ducha Świętego o takie wyzwalanie nas z chorych ambicji, byśmy mogli wchodzić w doświadczenie Bożego życia w nas.