Rozgniewałem się przeto na to pokolenie i powiedziałem: Zawsze błądzą w sercu. Oni zaś nie poznali dróg moich, toteż przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpoczynku. Uważajcie, bracia, aby nie było w kimś z was przewrotnego serca niewiary, której skutkiem jest odstąpienie od Boga żywego, lecz zachęcajcie się wzajemnie każdego dnia, póki trwa to, co dziś się zwie, aby żaden z was nie uległ zatwardziałości przez oszustwo grzechu. Jesteśmy bowiem uczestnikami Chrystusa, jeśli pierwotną nadzieję do końca zachowamy silną.
 
    Nie potrafię żyć tym, co Bóg proponuje, sam, o własnych siłach. W końcu łaska Boga do zbawienia koniecznie potrzebna. Tak samo było z rodzicami, kiedy byłem mały. Bez ich przykładu, pomocy nie potrafiłem żyć. To się chyba nazywa wychowanie. Bóg mnie wychowuje, żebym nie był przewrotny, ale silny nadzieją, żebym po prostu był przy Nim. Boże, jakie to niby oczywiste, a i tak potrzebuję Twojej pomocy. Przecież jestem Twoim dzieckiem.


Inne komentarze ks. Darka