W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: "Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”. Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu". Rzekli więc do Niego: "Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!" Odpowiedział im Jezus: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie".

 

Żądanie od Jezusa innego znaku niż rozmnożenie chleba dla potwierdzenia, iż On sam jest Mesjaszem i przychodzi od Boga, należy rozumieć jako wyraz małej wiary lub jej brak. Czyż chcieć widzieć „coś” takiego, co mnie wreszcie przekona i doprowadzi do wiary nie jest sprzeczne samo w sobie? Wiara jako wolny akt jest wyborem, a nie przymusem, „gorącym porywem serca, a nie chłodnym wnioskiem niepodważalnego stwierdzenia”. Bóg tak kocha naszą wolność i wybór, dlatego istnieje – jak się wydaje – „taka sama ilość śladów dla wiary i niewiary” (Vitorrio Messori), abyśmy wybrali rozumem i sercem, uwierzyli z całego serca i wszystkich sił i zostali nasyceni przez komunię miłości.

Jezus cierpliwie koryguje i prowadzi słuchaczy do odkrycia, że zarówno to, co się dokonało przez cud manny na pustyni za czasów Mojżesza, jak i to, co się stało na drugim brzegu jeziora przez rozmnożenie chleba, wskazuje na obfitość daru Bożego. To nie Mojżesz „dał”, ale Ojciec „daje”. Bóg jest hojny w teraźniejszości, zawsze w tym dniu, dzisiaj. Bóg w swej Opatrzności podtrzymuje nasze życie, dzięki darom Bożym, czasami dzięki niewyjaśnionym od razu dla nas interwencjom Bożym. Ojciec troszczy się również, a może przede wszystkim o pokarm dla naszego spragnionego ducha, o zbawienie. Pokarmem, który może nasycić naszą duszę, jest Osoba Zbawiciela, Jego Słowa, posłuszeństwo Jego Słowom, a wreszcie obecność w Eucharystii. Utożsamia więc Jezus chleb z sobą i mówi; „Ja Jestem chlebem życia” (J 6,35).

To pragnienie jest w każdym z nas: „abyśmy go (znak od Boga) widzieli i Tobie uwierzyli” (J 6,30). Widzę Hostię, Krzyż, słyszę i dotykam Słów Ewangelii… Kto się nie nasycił, jeśli z wiarą spojrzał i z miłością spożył Pana? Jaki chleb codzienny – oprócz siebie samego tak bliskiego – Pan może nam dać na drogę ku sobie w życiu wiecznym? Zadziwiają cuda eucharystyczne: te w historii i te ostatnie w Polsce. Ojciec nieustannie wskazuje na Chleb, Chleb wskazuje na Syna Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego – Żyjącego, a Syn zawsze bliski mówi: „Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął” (J 6,35).