Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana.

 

Maryja nie myśli o sobie. Nawet gdy już wie, że będzie matką Bożego Syna, nie zostawia tej radości dla siebie, ale spieszy się do swej krewnej, Elżbiety. Chce się dzielić swą radością, ale także i jej pomóc.

Maryja, od razu uwierzyła w słowa Anioła. A my, tak często musimy najpierw wszystko sprawdzić, upewnić się, zanim coś zrobimy.

Przyjmując Jezusa, przyjmujemy Maryję, matkę pokory i radości. Dajmy się dziś poprowadzić Duchowi Świętemu – tak jak to robiła Maryja