A On rzekł do nich: "Kiedy będziecie się modlić, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie".

 

Co pobudziło uczniów Jezusa do prośby o lekcję modlitwy? Nie muszę się nad tym długo zastanawiać. Nie była to zazdrość o uczniów Jana Chrzciciela ani ambicje dorównania im w modlitwie. Było to raczej pragnienie naśladowania samego Jezusa.

Widok osoby pogrążonej na modlitwie, zatopionej w intymnej relacji z Bogiem, zawieszonej jakby między rzeczywistością a niebem zawsze rodzi we mnie pragnienie głębszej modlitwy, zawiązania ściślejszej więzi z Bogiem Ojcem. To jest moc autentycznego przykładu. Tej jednej rzeczy bardzo zazdroszczę uczniom Jezusa: że widzieli najbardziej autentyczny przykład modlitwy, że widzieli Człowieka, Syna Bożego pogrążonego w modlitwie do Ojca.

Jezus dzisiaj dzieli się ze mną tą najintymniejszą relacją z Ojcem, uczy słów modlitwy, która otwiera serce Boga, zaprasza mnie do tej ścisłej Komunii Miłości.

Zadanie na dziś: patrząc na Jezusa, zanurzę się w szczerej modlitwie, powtarzając słowa Ojcze nasz.