Jezus powiedział do swoich uczniów: "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami".

 

Przepiękna jest gałązka np. jabłoni, kiedy kwitnie, włoży się ją do wazonu i udekoruje nią mieszkanie. O, cudowny widok i miód na serce! Ale w ten sposób nigdy nie wyda owocu, dla którego została stworzona. Chwilę nacieszy oko, wypełni duszę wzniosłym uczuciem – ale nigdy nie nakarmi przepysznym i bogatym w życiodajne witaminy owocem, jak wtedy, gdy pozostaje wrośnięta w drzewo.

To samo chce powiedzieć Jezus. Będę bezużytecznym, dopóki nie będę trwać w Jezusie. On jest krzewem winnym, a ja gałązką, która ma zaowocować: miłością, pokojem, radością, czynami sprawiedliwości… Na nic zda się moje życie, dopóki nie będzie zakorzenione w Jezusie, dopóki nie będę trwać w przyjaźni z Nim. To jest pełnia mojego życia – trwać w Jezusie.