On im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom". I dodał: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu". Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: "Podnieś się na środek!" A do nich powiedział: "Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego, czy coś złego? Życie uratować czy zabić?" Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę!" Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Jezus nadaje nowe znaczenie przeżywaniu rzeczywistości, nawet tej, która wydawałoby się, że jest nie do „ruszenia”. Dla Żydów szabat i jego zasady to świętość. Niestety sposób przeżywania święta został powykrzywiany. Fałszywe rozumienie Prawa zniszczyło sens świętowania. Pan Jezus przypomina jednak, po co zostało ustanowione Prawo: by służyło ludzkiemu życiu, bezpieczeństwu, szczęściu i więzi z Bogiem. Święto ma służyć spotkaniu z Bogiem. Nie ma być zagrożeniem, „batem” nad człowiekiem. Nie ma tłamsić człowieka, lecz go wyzwalać. Jaki wniosek dla nas: trzeba uważać, by nie skupić się na przeżywaniu i wypełnianiu Prawa w taki sposób, który zaciera jego źródło, sens i cel.