Najpierw było proroctwo Symeona o tym, że miecz boleści, że znak sprzeciwu. Słowa trudne do przyjęcia, zapowiadające zmaganie z tym, co przyniesie szara codzienność.

Proroctwo Maryja przyjmuje z pokorą i uniżeniem, bo cała oddana jest Bogu i konsekwentnie wypełnia zapewnienie dane Aniołowi, że całe Jej życie będzie służbą i posłuszeństwem Woli Boga.

Dziś widzimy Ją stojącą obok Krzyża. W tym momencie dopełniło się zapowiedziane proroctwo. Tylko ta matka, która na własne oczy widziała śmierć swego dziecka, może Ja zrozumieć, pojąć to, co mogła przyzywać wtedy Maryja. Stojąc, dopełnia Ona swą misję, swój współudział w zbawczej misji Jezusa. Stojąc, uczy nas wytrwałości w kroczeniu śladami Jezusa. Nie tylko wówczas, gdy jest dobrze i podniośle, ale wtedy, gdy jest niezrozumienie i ból. To wtenczas dajemy dowód szczerej intencji i odwagi kroczenia za Jezusem.

Ta postawa Maryi, to jej wewnętrzne nastawienie na Boży plan względem Niej sprawia, że Jezus otacza Ją szczególną opieką i oddaje Janowi z troską miłości.

Patrzmy na Krzyż, usłyszmy i my słowa Jezusowej troski, zobaczmy dziś Maryję, która przeżywa ból, aby jeszcze pełniej nas rozumieć i aby wstawiać się za nami, gdy nam po ludzku bardzo źle i bardzo trudno.

Maryjo, Matko Bolesna, wstawiaj się za tymi, którzy cierpią!