Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Wtedy Piotr zapytał: Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich? Pan odpowiedział: Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas wydzielił jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

 

Gdy ktoś doświadczył w swoim życiu działania Boga, to zazwyczaj pozostaje ono w jego sercu na bardzo długo. Nie tak łatwo jest go wymazać z pamięci, tym bardziej, że jest to doświadczenie pozytywne, bo grzeszny człowiek dotyka miłosiernej dobroci Boga. Ale jesteśmy ludźmi, którzy mają także wolną wolę. Możemy w każdej chwili odwrócić się od Boga i pójść w swoją stronę. Żadne przeżyte doświadczania duchowe, nie gwarantują nam świętości życia. One stanowią jedynie pomoc, aby ją ewentualnie osiągnąć. W dzisiejszej Ewangelii słyszymy zachętę do czuwania, bo „o godzinie, której się nie domyślamy, Syn Człowieczy przyjdzie”. To przyjście Pana będzie dla nas niespodzianką i jeśli nie będziemy czuwali, możemy jej nie zauważyć i nie przyjąć. Bądźmy zatem ludźmi czuwającymi, to znaczy takimi, którzy nie są duchowo ospali, ale są uważni na znaki Bożej obecności. Bóg będzie mówił do nas poprzez spotkane osoby i przeżyte wydarzenia.