Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdrowię go”. Lecz setnik odpowiedział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: "Idź", a idzie; drugiemu: "Chodź tu", a przychodzi; a słudze: "Zrób to", a robi”. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim”.

 

Każdy z nas doświadcza w swoim życiu pewnego rodzaju paraliżu. Są sytuacje, które po prostu nas przerastają, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie poradzić. Co wtedy czynimy? Można przecież zrobić… Co można zrobić? Nic nie można zrobić! Człowiek sparaliżowany nic nie może uczynić, ponieważ jest sparaliżowany, czyli nie ma władzy nad swoim ciałem.

Nawet setnik z dzisiejszej Ewangelii, który przecież miał pewną formę władzy: „Mówię temu: Idź! – a idzie; drugiemu: Chodź tu! – a przychodzi; a słudze: Zrób to! – a robi.”, nawet on przyznaje się do swej słabości i bezradności. Pomimo swej potęgi nie jest w stanie rozkazać słudze, aby wstał z łóżka, aby paraliż minął, ponieważ nie ma władzy nad życiem. Przyznaje się do swego paraliżu i robi jedyną rozsądną rzecz, którą mógł uczynić – prosi o pomoc Osobę, która ma władzę nad naszym życiem – Jezusa Chrystusa.

A Ty, co uczynisz ze swym paraliżem? Nadal będziesz narzekał na wszystko i na wszystkich, ponieważ nie radzisz sobie z życiem, czy raczej poprosisz o pomoc Kogoś, kto jest Ci w stanie pomóc.

Masz odwagę poprosić o pomoc…?