Jezus powiedział do ludu: "Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym".

 

Dzisiejszy fragment Ewangelii każe nam myśleć o przyszłości, o życiu wiecznym. Myśli o tym i żyje tym posłannictwem Jezus. Wolą bowiem Ojca, który kocha sercem, jest aby każde dziecko Boże, każdy z nas miał życie wieczne. Bój Ojciec pragnie tego dla nas, Syn Boży przez całą Swą działalność apostolską o tym przypomina, Duch Święty poprzez dobre natchnienia zachęca do zdobycia tej obietnicy. 
Jest to perspektywa dla każdego z nas. Jest szansa, jest Boża zachęta. Pytanie tylko, czy jest to naszym pragnieniem? Czy to tylko Boża czy też nasza perspektywa? 
Tam, gdzie obawa, zmęczenie, zniechęcenie taką perspektywą, tam jest pomoc i siła. Spożywać Chleb życia i wierzyć w sens Jezusowego posłannictwa. Idąc tą drogą zdobędziemy to co teraz jest obietnicą i perspektywą naszego życia.