A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.

 

Najlepiej atmosferę Wielkiego Piątku oddaje chyba cisza… Po prostu zasłuchać się w siebie. Jak bowiem można skomentować dramat człowieka jaki dokonał się dwa tysiące lat temu? Człowiek podniósł rękę na Boga! Tak, stworzenie sprzeniewierzyło się Stwórcy! Dramat, którego historia świata nigdy wcześniej nie zanotowała i z pewnością już nie odnotuje.

„Pojmanie Jezusa” – dlaczego człowiek chciał uwięzić Boga? Ponieważ mu przeszkadzał. Stał po stronie prawdy, bronił jej i o niej zaświadczał. Faryzeuszom i uczonym w Prawie bardzo to nie odpowiadało. Dlatego bezprawne pojmanie i osądzenie było wręcz idealnym sposobem pozbycia się niewygodnego człowieka. Wszystko dzieje się pod osłoną nocy! W ciemności nie widać zła, ciemność jest idealna dla ukrywających się zbrodniarzy i tych wszystkich, którzy pragną czynić nieprawości. Współcześni ludzie też chcieliby „pojmać Jezusa” bo prawda o nienaruszalności życia od poczęcia, aż do naturalnej śmierci jest niewygodna i stoi w opozycji do samowoli! Prawda o odpoczynku w Dniu Pańskim została okradziona przez bezduszną ekonomię. Wielu gdyby tylko mogło pewnie też chciałoby „zamknąć usta Ewangelii”.

„Przed Annaszem i Piłatem”. Postawili w stan oskarżenia człowieka niewinnego. Przy złamaniu wszystkim kodyfikacji prawnych Rzymu. Rzymskie sądy nie działały nocą! A jednak… w tym przypadku stało się inaczej. Ciągają Mistrza od Annasza do Kajfasza! A dzisiaj? Nic się nie zmieniło. Przykazania możemy poddać w stan oskarżenia! A jak!? Przecież „nie cudzołóż” to nie na dzisiejsze czasy, tak nie mona żyć! Czystość przedmałżeńska, w małżeństwie – przecież to niemożliwe! A ewangeliczne przykazanie miłości Boga i bliźniego nie znajduje uzasadnienia w np. nielubianej teściowej. Człowiek krzyczy, a Bóg stoi, patrzy i milczy… 

„Zaparcie Piotra”. Na widok tego co się działo, Pierwszy Apostoł, nie wytrzymał. Poddany próbie, nie poradził sobie. Bóg zapewne zapragnął pokazać mu, że bez Niego jest ciągle słabym człowiekiem. Człowiekiem, który pomimo bardzo szczerych i dobrych chęci może w obliczu próby nie poradzić sobie. Historia współczesna zna również takich „słabych Piotrów”. Zapieramy się Jezusa, kiedy przechodzimy obok kościoła, kaplicy i nie pokłonimy się Jezusowi ukrytemu w Najświętszym Sakramencie. Często nie ma w nas na tyle odwagi, aby uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem, który kapłan niesie do chorego. A ileż razy w różnych rozmowach na temat Boga i Kościoła chowało się „głowę w piasek” zamiast okazać swoje przywiązanie do wspólnoty Ludu Bożego? 

„Oto człowiek”. Jakiż to był okrutny widok. A co powiedzieć o Jezusowym cierpieniu? Tylko oczami duszy możemy zobaczyć ogrom okrucieństwa jakie uczyniono Jezusowi. Bóg pozwolił się skrzywdzić i to tak boleśnie, słabemu człowiekowi. Dlaczego? Bo kochał. Wiedział, że w ten sposób może dokonać dzieła, któremu na imię – Odkupienie. Ale dlaczego dzisiaj, człowiek człowiekowi czyni tyle okrucieństw? Wojny, terroryzm, zabójstwa… albo znęcanie się fizyczne i psychiczne nad drugim człowiekiem. Jak dzisiejszy człowiek zszedł nisko, że nawet własne dziecko tuż po narodzeniu wyrzuca na śmietnik!? Oto [współczesny] człowiek bez miłości, bez serca, bez empatii… Pozostaje tylko cisza.

„Wyrok”. Ten wyrok nigdy nie powinien zapaść! To nie był nawet uczciwy sąd. A jednak. Ludzka nienawiść, zawiść, złość, wzięły górę. Nie liczyły się logiczne argumenty (nawet takowych nikt nie chciał słuchać). Miał On umrzeć i to tylko było ważne. Niewiele się i dzisiaj zmieniło. Jeżeli chce się kogoś zniszczyć to wydaje się takie wyroki (abstrahuję już od tych administracyjnych). Sąsiadka wydała wyrok na sąsiadkę. Pracownik na dyrektora (albo na odwrót). Bez sprawdzenia informacji, bez konfrontacji. Ot, tak po prostu. Żeby tylko zaszkodzić, a nawet zniszczyć. 

„Ukrzyżowanie”. Jezus na drzewie rozwiera swoje ręce. Te obolałe ręce pragną przygarnąć wszystkich – dobrych i złych, słabych i mocnych, mądrych i prostych… Trzeba tylko chcieć się rzucić w objęcia Boga. Rzucić się tak jak to uczynił syn z przypowieści o miłosiernym Ojcu (Łk 15,11-32). Rozłożone ręce Jezusa wskazują człowiekowi właściwy kierunek. A dzisiaj? Pewnie częściej widać zaciśniętą dłoń niż rozłożone ręce. Ręce gotowe do walki niż do miłości miłosiernej!

„Ostatnie słowa”. Jezus zapisuje swój testament. Oddaje każdego człowieka w opiekę swojej Matki. Ta Matka wszystko rozumie, potrafi z miłością spojrzeć na swoje dzieci. Dzisiejszy człowiek odszedł od tego testamentu. Nie chce Maryi, bo wybiera drugiego człowieka, używki, wirtualny świat. 

„Śmierć Jezusa”. Po kilku godzinach okrutniej męki umiera Bóg. Ale Jego śmierć nie jest taka jakiej doświadcza człowiek. Ta śmierć przynosi życie. Niby człowiek „uśmiercił” Boga, ale On ciągle żyje! Historia zatacza krąg. Dzisiaj człowiek też pragnie zabić Boga. Bezskutecznie! On żyje i będzie żył.

„Przebicie serca”. Bóg chce niemalże w fizyczny sposób otworzyć swoje serce. Pragnie aby każdy człowiek mógł odnaleźć się w nim. Tylko w Bożym sercu jest prawdziwa miłość, radość, pokój… Niestety dzisiejszy człowiek ma ciągle zamknięte serce – na chorego ojca, matkę… Na potrzebującą babcię czy chore dziecko. Zamknięte i zimne serce. Przebite serce Jezusa zaprasza każdego i pała miłością do wszystkich. 

„Złożenie do grobu”. To nie koniec. Grób jest tylko krótkim przystankiem w drodze ku wieczności. Na grobie nie kończy się historia. Grób dopiero ją otwiera. Często dzisiejszy człowiek złożył do grobu swoje plany, nadzieje i zatoczył kamień. A one ciągle tam leżą! Bóg pragnie usunąć z ludzkich serc te wszystkie kamienie, aby dać każdemu nowe życie. Bowiem tylko z Nim życie nabiera pełnych barw i kształtów. 

Człowieku! Zatrzymaj się przy krzyżu... W ciszy pomyśl o swoim życiu…