Gdy usłyszeli to, co mówił, zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga”. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: „Panie Jezu, przyjmij ducha mego!” A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu”. Po tych słowach skonał.

 

Wydawać by się mogło, że przeciwieństwem życia jest śmierć. Przeczy temu wiara. Ze śmierci rodzi się życie – kto przeciwstawi się takiemu świadectwu. Ostatnim argumentem nie jest bowiem siła, ale miłość. Szczepan oddaje swoje życie, modląc się za innych. Myślę, że owocem tego było nawrócenie Pawła.

Od dłuższego czasu staram się modlić za przeciwników Kościoła, nie wiem, czy to wystarczy, ale moją odpowiedzią może być tylko miłość. A ty czy modlisz się za swoich prześladowców?