Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a co w izbie szeptaliście do ucha, głoszone będzie na dachach. A mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic już więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli".

 

Trudno sobie wyobrazić, jak mogło wyglądać spotkanie Jezusa z wielotysięcznym tłumem. Bez nagłośnienia, bez ochrony, porządku, podstawowych zabezpieczeń sanitarnych. Jedni cisnęli się na drugich. Głód Chrystusowej nauki, a może ciekawość rzeczy niezwykłych przyprowadzały tych ludzi i skupiały uwagę na Jezusie.

Tym razem nie doszło do spektakularnych wydarzeń, ewangelista nic o tym nie wspomina. Przytacza natomiast przestrogę Jezusa przed obłudą ze strony faryzeuszów i przed potępieniem wiecznym. Obłuda, zakłamanie, rozdźwięk między tym, co wewnątrz, a tym, co na zewnątrz, może być przyczyną utraty zbawienia. Wcześniej czy później wszystko zostanie obnażone, warto więc od razu iść prostą drogą prawdy.