Najmilsi: Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli! Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny! Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone. Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego. Eliasz był człowiekiem podobnym do nas i modlił się usilnie, by deszcz nie padał, i nie padał deszcz na ziemię przez trzy lata i sześć miesięcy. I znów błagał, i niebiosa spuściły deszcz, a ziemia wydała plon. Bracia moi, jeśliby ktokolwiek z was zszedł z drogi prawdy, a drugi go nawrócił, niech wie, że kto nawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, wybawi duszę jego od śmierci i przesłoni liczne grzechy.

 

Chciejmy dziś zapytać siebie, czy w tym niezwykle szybkim życiu potrafimy znaleźć odpowiedni czas na modlitwę, czy jeszcze umiemy się modlić?

Modlitwa nie może być swego rodzaju handlowaniem czy wręcz targowaniem się z Panem Bogiem, bo szczera modlitwa oznacza pełne zawierzenie, a nie tylko proszenie o spełnienie naszych planów! Modlitwa powinna być zawsze odważna i wytrwała.

Jednocześnie nie możemy zapomnieć o naszej odpowiedzialności za drugiego człowieka, szczególnie tego, który zszedł z drogi prawdy. Niech nigdy w naszych modlitwach nie zabraknie troski o sytuację innych ludzi, przede wszystkim tych zagubionych, jeszcze szukających Boga...

Uwierzmy, że to właśnie modlitwa jest najsilniejszą możliwością naszego działania!