Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: "Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?". Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki".

 

Dziwimy się zdziwieniu Żydów, którzy nie mogli pojąć i gorszyli się tym, że pokarmem który da im życie wieczne, będzie Ciało Jezusa. A może to oni powinni się dziwić, że my się nie dziwimy i nie gorszymy tą rzeczywistością. Spowszedniało nam przyjmowanie Ciała Jezusa. W trakcie Komunii często bezwiednie odpowiadamy: Amen, na słowa kapłana: Ciało Chrystusa. A przecież jest to spotkanie wiary, wiary kapłana i przyjmującego. Od stopnia wiary zależy, na ile w tym wydarzeniu doświadczymy miłości Boga, który daje swoje Ciało na pokarm. 

Czas wakacji to czas odpoczynku, nabrania świeżości. Niech będzie też czasem odzyskania świeżości w przyjmowaniu Ciała Chrystusa w Komunii Świętej. 

ks. Grzegorz