Wówczas Jezus rzekł do nich: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela". W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: "Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo". Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego". I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

 

W pierwszej części dzisiejszej Ewangelii Jezus w bardzo jasny sposób przypomina zasadę nierozerwalności małżeństwa. Faryzeusze nie rozumieją tego, ale wyjaśnienie jest proste: „co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”. Również w dzisiejszych czasach wielu ludzi tego nie rozumie – żyją tak, jakby Boga nie było, więc nie ma Go również w ich relacjach, małżeństwach i rodzinach. Niektórzy tłumaczą się „wolnością”, czy potrzebą „ułożenia sobie życia” w sytuacji, gdy drugi człowiek zawiódł. Czasami zapominają co ślubowali Panu Bogu i swojemu współmałżonkowi. Myślą tylko o tym, co jest tu i teraz – układają sobie tylko życie doczesne i nie zastanawiają się nad dalszymi konsekwencjami swojego postępowania.

W drugiej części Ewangelii czytamy o tym, jak Jezus upomina się o dzieci, które były do Niego przynoszone, a uczniom nie podobało się to. Ponadto mówi, że jeśli ktoś nie przyjmie Królestwa Bożego tak jak dziecko, to do niego nie wejdzie. Co to znaczy przyjąć Królestwo Boże jak dziecko? To znaczy zaufać i powierzyć swoje życie Komuś, kto się o nas troszczy. Uznać swoją bezradność i fakt, że nie wszystko musimy wiedzieć i rozumieć. Uwierzyć, że jest Ktoś, kto nas poprowadzi i zaopiekuje się nami, ponieważ widzi nasze życie z szerszej perspektywy i pragnie dla nas dobra.

Kasia Z.