Dwóch mężów pozostało w obozie. Jeden nazywał się Eldad, a drugi Medad. Na nich też zstąpił duch, bo należeli do wezwanych, tylko nie przyszli do namiotu. Wpadli więc w obozie w uniesienie prorockie. Przybiegł młodzieniec i doniósł Mojżeszowi: "Eldad i Medad wpadli w obozie w uniesienie prorockie". Jozue, syn Nuna, który od młodości swojej był w służbie Mojżesza, zabrał głos i rzekł: "Mojżeszu, panie mój, zabroń im!" Ale Mojżesz odparł: "Czyż zazdrosny jesteś o mnie? Oby tak cały lud Pana prorokował, oby mu dał Pan swego ducha!"

 

Strach przed prorokami nie jest domeną XXI wieku. Już za Mojżesza, a potem w czasach Jezusa było to samo. Tymczasem to Bóg sam wybiera czas, to Bóg sam wybiera miejsce, i to Bóg sam wybiera osoby, przez które zechce mówić. Problem jest w nas, aby ich wreszcie zaakceptować i wysłuchać.