Często także i my wystawiamy Jezusa na próbę, żądając od Niego czegoś więcej niż tylko słów. Najpierw trzeba uwierzyć słowu, aby móc zobaczyć znaki Bożej potęgi. Faryzeusze chcieli wymusić niejako na Nim, aby On – Syn Boży uczynił cud na zawołanie. Nie robią tego z wiary, ale z chęci pochwycenia Go. Nie chcą wierzyć, chcą tylko znaku, cudu. Jednakże bez wiary ich żądania są próżne. Nawet jeśli Jezus uczyniłby jakiś cud dla tych niedowiarków, to szczerze wątpię, czy uwierzyliby. Znak Jezusowy i tak im nic nie powie, nic im nie da, bo nie przyjmują Jego słów jako prawdy.

Można patrzeć na czyny Jezusa i nie rozpoznać Go; można słuchać tego, co mówi, a nie chcieć tego przyjąć za prawdę. Otępiałość serca, nieczułość, niewrażliwość, upór, sprzeciw, niechęć, nieproszenie o pomoc, brak szukania prawdy.

Nad tymi, którzy się tym charakteryzują, Pan wzdycha głęboko w duszy (…) I zostawiwszy ich, wsiada z powrotem do łodzi i odpływa.