Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

 

Jezus, dając wskazania swoim uczniom, nawiązuje tym razem do niezbyt szczerej postawy, która charakteryzowała uczonych w Piśmie i faryzeuszy. Oni co prawda dawali Żydom wiele pięknych rad, uczyli wierności Bożemu prawu. Często jednak na tym kończyło się ich oddziaływanie – na wypowiadanych słowach.  

Chrystus w prawdzie zachęca swoich słuchaczy, aby starali się spełniać dobro, do którego zachęcają ich uczeni w Piśmie i faryzeusze. Jednocześnie ostrzega, iż nie znajdą w ich czynach dobrych wzorców i potwierdzenia głoszonych słów. „Mówią bowiem, ale sami nie czynią”. Poza tym oczekują szacunku, uznania i zaszczytnych miejsc. 

Uczniowie Jezusa winni nieco inaczej postępować, a mianowicie podążać za tym, który jest cichy i pokornego serca. Potwierdzeniem takiej postawy, a zarazem zachętą do naśladowania Syna Bożego są słowa, kończące tę perykopę: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.