Te kilka zdań z dzisiejszej Ewangelii stanowi podsumowanie dokonanego wcześniej przez Jezusa cudu uwolnienia chłopca opętanego przez złego ducha. W oczach ludzi Jezus jest kimś wyjątkowym, posłanym wprost od Boga, bo dla zwykłego człowieka są to rzeczy niemożliwe do wykonania. Przykładem są choćby uczniowie Jezusa, którzy wcześniej nie poradzili sobie z tym przypadkiem opętania. Nic dziwnego, że Jezus budzi podziw i tworzy wokół siebie klimat dysponowania ponadludzką mocą. W oczach ludzi chyba nie ma rzeczy niemożliwych dla Jezusa.

I dokładnie w tym momencie Jezus zapowiada, że Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi, czyli okaże się całkowicie bezsilny. Jakieś przejęzyczenie? Nieporozumienie? O kogoś innego chodzi? Nie. Jezus nie przyszedł, by wzbudzać podziw. Przyszedł, by wypełnić wolę swojego Ojca. Przyszedł, by oddać za nas swoje życie. Umarł, ale i zmartwychwstał. Żyje. Również dla mnie.