Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność".

 

Narzekanie przychodzi mi niestety z łatwością. Jednak najgorsze co może być, to narzekać bez świadomości narzekania. Ale jest dobra nowina. Jest antidotum na narzekanie. Często uwielbiać Boga, w każdej sytuacji i w każdym czasie. Do tego dochodzi modlitwa błogosławienia innych. Przechodząc ulicą, możemy modlić się za mijanych ludzi, w pracy za szefa i kolegów. A może tak częściej błogosławić polityków?