A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić? „Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

 

Stan opisany jako zatwardziałość serca powoduje u Jezusa spojrzenie gniewu i smutku. 

To niezwykle ważne słowa z dzisiejszej Ewangelii dające wiele do myślenia. Ta zatwardziałość grozi i nam, gdy przepisy prawa stawiamy ponad miłość, dobro. Zatwardziałość jest wtedy, gdy nie chcemy uratować, ale zabić.

Jezus czyni dobro i nam pokazuje, że tylko wyjście naprzeciw drugiego, jego biedzie, słabości czyni nas otwartymi, gotowymi na współpracę z łaską.

Tylko otwartość życzliwości uzdrawia, prostuje, nadaje życie temu co uschłe.

Tam, gdzie będzie zatwardziałość serca nie będzie życia. Tam będzie planowanie dalszego zła.

Jakie jest moje serce?