Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

 

„Zacheuszu zejdź prędko...”. Te słowa Jezus mówi dziś także do mnie. Czasami jestem tylko obserwatorem życia Chrystusa. Wchodzę na różne drzewa i z ich wysokości przyglądam się. Natomiast Bóg pragnie czegoś więcej. Nie tylko mam zachwycić się Jego życiem i miłością. Jestem Jego dzieckiem. On ma prawo wejść do mojego domu. Kiedy „zejdę na ziemię” i otworzę drzwi, On zmieni wszystko. Rozraduję się Jego obecnością i doświadczę upragnionego zbawienia. Tylko On może je ofiarować.